Minimalizm w głowie. Jak zaprowadzić porządek w myślach

minimalizm

Dzisiaj chcę o powiedzieć Wam o tym, dlaczego według mnie warto wprowadzić minimalizm w swojej głowie. Bardzo dużo o minimalizmie zostało już powiedziane, napisano mnóstwo książek, nagrano tysiące podcastów. Są nawet dwa filmy na Netflixie. Najczęściej treści te dotyczą minimalizmu w domu, w szafie, w kuchni… chodzi o to żeby zminimalizować kolekcję nieużywanych butów i torebek. Zachować tylko te najbardziej ukochane, używane najczęściej i z największą przyjemnością.

Nieco mniej mówi się o innego rodzaju minimalizmie – minimalizmie w głowie. W anglojęzycznym internecie znajdziecie go pod pojęciem „mental minimalism”. Nie zrozumcie mnie źle, ja lubię myśleć, uczyć się, rozmawiać z ciekawymi ludźmi na ciekawe tematy… Tylko że czasami mam tych myśli w głowie po prostu za dużo. Zwłaszcza odkąd żyjemy w świecie post-covidowym, zmartwień przybywa. Drugi problem polega na tym, że myśli bywają różne… niektóre z nich są pozytywne i witam je przyjaźnie. Na inne nieco się krzywię. Nie chcę ich w swojej głowie, a mimo to one ciągle wracają i tworzą w mojej głowie bałagan. Nieład.

Wierzę, że nadmiar rzeczy fizycznych wokół rozprasza i odwraca uwagę od naszych wewnętrznych wartości: tego co jest dla nas ważne. W efekcie oddalamy się od tego, kim tak naprawdę jesteśmy i jak chcemy żyć. Co więcej – jeśli mamy mniej rzeczy, to wymagają one od nas mniej czasu energii i zasobów. A te trzy rzeczy możemy przeznaczyć na coś naprawdę wartościowego, na pielęgnowanie relacji, samodoskonalenie, selfcare i selflove.

Zapychający nieład

W minimalizmie nie chodzi o liczbę posiadanych przedmiotów, ale bycie intencjonalnym i uważnym jeśli chodzi o to, jakie przedmioty wpuszczamy do swojego życia. W minimalizmie jednym z centralnych pojęć jest „clutter”. Ciężko jest je przetłumaczyć na język Polski używając tylko jednego słowa. Google translate powie wam, że „clutter” to nieład, ale według mnie jest on czymś więcej.

Czasownik „to clutter” oznacza „stłaczać coś nieporządnie, wypełnić bałaganem”. W polskim minimalizmie jest na to niezbyt ładne słówko: zagracać. 

Ten nieład, zbiór rzeczy leżących w nieporządnej masie, to coś co blokuje swobodny przepływ energii. Blokuje też nas. I podobnie jak przestrzeń możemy wypełnić nieładem, tak samo zagracone są nasze głowy. Powtarzające się nachalne myśli to też nieład, nadmiar który blokuje przepływ energii w naszych głowach, potęgują stres i nie dają nam spać.

Pozbywanie się fizycznych przedmiotów jest o wiele łatwiejsze niż zaprowadzenie ładu w sferze mentalnej. Wiem, że wielu osobom wydaje się ogromnie trudne np. pozbyć kolekcji książek czy ubrań. Przyznaję, rzeczywiście nie jest to zawsze takie proste. Natomiast jest to o wiele prostsze niż minimalizm w głowie. Nie jest jednak niemożliwe.

Jak więc zaprowadzić minimalizm w głowie i w swoich myślach?

Mam na to dwie główne strategie. Pierwsza to zupełne lub częściowe odcięcie się od źródła myśli. Druga strategia to przejmowanie kontroli nad myślami i emocjami, które nas dręczą.

W tej pierwszej strategii możemy próbować praktykować minimalizm cyfrowy. Na pewno warto spojrzeć nieco krytycznie na newslettery, które subskrybujemy, a które tylko zapychają nam skrzynkę mailową oraz na media społecznościowe. Te drugie są źródłem stresu i presji. Przez nie ciągle porównujemy się z innymi ludźmi (i zazwyczaj w tym porównaniu wypadamy od tych wyidealizowanych wizerunków gorzej).

Moim kolejnym sposobem jest ograniczenie oglądania telewizji i czytania wiadomości związanych z polityką. Media pokazują na bardzo jednostronny obraz – świat konfliktów – bo to najlepiej sprzedaje się w mediach. Uważam, że kiedy dostarczamy sobie taki nieprzerwany strumień negatywnych informacji do głowy, łatwo jest wpaść różnego rodzaju lęki, depresję czy problemy ze snem.

Przejmowanie kontroli

Jeżeli chodzi o strategię przejmowania kontroli nad myślami to przede wszystkim warto jest obserwować bardziej świadomie swoje myśli i emocje. Medytacja jest takim treningiem obiektywnego obserwowania swoich przepływających myśli. Kiedy pozwalamy im spokojnie płynąć, nie zatrzymujemy ich i nie angażujemy się w nie. Dzięki takiej praktyce pamiętam, że nie jesteś swoimi myślami i emocjami. Że to ja decyduję, czy chcę się angażować, czy dam się wciągnąć w dialog czy po prostu będę słuchać go jak odrębnego mnie samej monologu.

Sposobów na przejmowanie kontroli nad własnymi myślami jest mnóstwo i każdy kto chce, znajdzie najlepszy dla siebie. Na pewno też zależeć to będzie od rodzaju myśli. Ja kiedyś borykałam z negatywnymi, krytycznymi myślami pod swoim własnym adresem. Pomogła mi praktyka współczucia i empatii, traktowanie siebie ze zrozumieniem.

Inny rodzaj myśli, który często zagraca mój umysł, to zamartwianie się. Kiedyś lubiłam się bardzo martwić się na zapas – tym co się być może kiedyś wydarzy lub nie wydarzy. Aby temu zaradzić, praktykuję wdzięczność. Wiele osób nie wierzy, że to przynosi jakiekolwiek efekty. Sceptyków informuję, że podobno nawet jeśli nie do końca wierzymy, że jesteśmy wdzięczni, to praktyka uważności prowadzona regularnie i tak wypływa na to, że nasz umysł przestawia się i zaczyna inaczej myśleć.

Kolejny sposób to spróbować zwolnić tempo życia. Nie robić 100 rzeczy naraz nie próbować multitaskingu. Robić mniej, a więcej być. Mi osobiście pomagają w tym częste spacery i przebywanie wśród natury. Nieproduktywne hobby, jak np. malowanie.

No i ostatnia moja ulubiona metoda czyli pisanie, a dokładnie prowadzenie dziennika. Dla mnie to jest najskuteczniejszy sposób na wyrzucenie z głowy niechcianych myśli. Prowadzę m.in. dziennik, gdzie zapisuję (obok wdzięczności) swojego nastrój oraz staram się zanotować różne rzeczy, które widzę, słyszę i czuję. To bardzo pomaga bardziej się ugruntować w tym co mnie otacza tu i teraz.

Dlaczego to wszystko jest tak ważne?

Według mnie kontrola nad myślami i emocjami jest niezbędna do tego, żeby dobrze żyć. Oczywiście ciężko mieć minimalizm (czytaj: porządek) w głowie, kiedy wokół jest bałagan a przedmioty nas przytłaczają. Emocjonalny nieład potrafi być bardzo złożony. Często zresztą nieład w domu jest po prostu odzwierciedleniem tego nieładu które mamy w głowie.

Dlatego staram się zauważać myśli i emocje, które mi nie służą, nie są dla mnie pożyteczne i nie sprawiają że moje życie jest lepsze. Na pewno pierwszym krokiem jest to aby zauważyć w jaki sposób te negatywne myśli na nas wpływają, jak nas ograniczają, blokują i od jakich dobrych decyzji nas powstrzymują.

Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o takim rodzaju minimalizmu. I jak zawsze – dziękuję za to, że tu jesteście i czytacie! <3

Mniej wolniej lepiej. 7 prostych przepisów na to jak mieć mniej, żyć wolniej i czuć się lepiej
Dołącz do newslettera! Otrzymasz eBooka o minimalizmie. Raz na miesiąc wyślę Ci powiadomienie o nowych wpisach.
I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )