Czy fast fashion się opłaca?

fast fashion

Jakieś 3 lata temu postanowiłam przestać kupować w sieciówkach, wybieram firmy, które produkują odzież w Polsce. Dużo jednak ostatnio słyszę w obronie fast fashion. A z drugiej strony – polskim markom zarzuca się wysokie ceny. Postanowiłam więc dać sieciówkom szansę i na przykładzie H&M zagłębić się w temat zrównoważonej mody. Czy fast fashion się opłaca? Czy można kupić w sieciówce dobrej jakości ubrania, których nie trzeba będzie wyrzucić po jednym praniu?

Wyrzucanie ubrań (i nie tylko) jest złe – o tym nikogo nie trzeba raczej przekonywać. Żeby wyprodukować bawełniany t-shirt, trzeba zużyć 2700 litrów wody. Po wyrzuceniu, ta sama koszulka będzie rozkładała się na wysypisku nawet do 200 lat!

Dlatego coraz częściej mówi się o ekonomii cyrkularnej, która od modelu wyprodukuj-kup-wyrzuć (i kup ponownie) przechodzi do modelu bardziej zrównoważonego. Więcej na ten temat piszę w tekście na moim profilu na Patronite.

Dlaczego mówię NIE fast fashion?

Jako minimalistka kupuje zdecydowanie mniej – także mniej odzieży. Zamiast na ilość – stawiam na jakość. A także na to, jaki wpływ moje decyzje zakupowe mają na resztę świata. Cos, czym kiedyś zupełnie się nie przejmowałam.

Dlatego kiedy tylko mogę, kupuję rzeczy polskich firm, wyprodukowane w Polsce. Ale często, kiedy wspominam w mediach społecznościowych, lub wśród znajomych o moich „polskich” zakupach, słyszę, że te rzeczy są niewspółmiernie drogie, a firmy wcale nie są takie eko i etyczne, bo też mają swoje grzeszki. Ogólnie wszystkie firmy kłamią i uprawiają greenwashing, a nie są wcale lepsze od międzynarodowych koncernów, które produkują w Chinach. A nawet są gorsze, bo jeszcze zdzierają z nas pieniądze pod przykrywką bycia eko.

Postanowiłam więc dać sieciówkom szansę i przekonać się, jak to wygląda w sieciówkach po 3 latach przerwy.

Na zakupy do H&M wybrałam się z listą rzeczy, których potrzebuję. Bo jeśli kupujesz coś, czego nie potrzebujesz – to nie jest świadomy, zrównoważony wybór, nawet jeśli marka jest etyczna i eko.

Podczas zakupów zwracałam uwagę na to, z jakiego materiału wykonana jest rzecz i gdzie została wyprodukowana. Zresztą tym kieruję się zawsze podczas zakupów.

Jeśli chodzi o materiał – naturalne tkaniny są lepsze dla środowiska, bo szybciej się rozkładają. Dobrym wyborem może być też sztuczna tkanina, ale taka wyprodukowana z odzysku (np. recycled poliester).

Miejsce produkcji ma dla mnie znaczenie z 3 powodów:

  1. Poszanowanie praw człowieka i pracowniczych w miejsu pracy
  2. Ekologia (transport zostawia duży ślad węglowy, więc im bliżej, tym lepiej)
  3. Gospodarka – kupuję polskie rzeczy, bo chcę wspierać polskie firmy – to dla mnie przejaw patriotyzmu.
Mniej wolniej lepiej. 7 prostych przepisów na to jak mieć mniej, żyć wolniej i czuć się lepiej
Dołącz do newslettera! Otrzymasz eBooka o minimalizmie. Raz na miesiąc wyślę Ci powiadomienie o nowych wpisach.
I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )