Przeglądając ostatnio Instagram, natknęłam się na termin, który zwrócił moją uwagę – doom spending. Już wcześniej znałam pojęcie doom scrolling, czyli obsesyjne przeglądanie negatywnych wiadomości, co wywołuje u nas lęk i przytłoczenie. Jednak doom spending dotyka nas w inny sposób, bardziej osobisty.
Doom spending to impulsywne, emocjonalne wydawanie pieniędzy, często w odpowiedzi na stres, niepewność lub poczucie utraty kontroli nad życiem. Polega na tym, że wydajemy pieniądze na krótkoterminowe i natychmiastowe przyjemności, zamiast oszczędzać je na przyszłość, aby poradzić sobie ze stresem i lękiem ekonomicznym.
W trudnych czasach, gdy świat zdaje się być coraz bardziej nieprzewidywalny, wiele osób znajduje chwilową ulgę w zakupach. Według badań, aż 43% millenialsów i 35% przedstawicieli generacji Z przyznaje, że kupuje rzeczy nie z potrzeby, ale dla poprawy samopoczucia. Proces kupowania staje się formą terapii – na chwilę pozwala nam poczuć satysfakcję i kontrolę.
Dane te pochodzą z badania Credit Karma, i dotyczą Amerykanów. Możemy z niego dowiedzieć się m.in., że:
- 96% Amerykanów jest zaniepokojonych obecnym stanem gospodarki
- Ponad jedna czwarta Amerykanów (27%) wydaje pieniądze, aby poradzić sobie ze stresem
- Prawie jedna trzecia (32%) Amerykanów zaciągnęła większy dług w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w związku ze zwiększonymi wydatkami (27%)
Czy fakt, że dane dotyczą społeczeństwa amerykańskiego sprawia, że możemy nie martwić się tym trendem? Wydaje mi się, że nie. Wystarczy spojrzeć na ceny mieszkań i wsłuchać się w debatę na temat dostępności mieszkań. Ja sama niemal jedną czwartą wypłaty wydaję na ratę kredytu. Dodatkowo inflacja i zmiany na rynku pracy, mniejsza liczba ofert nie skłaniają do optymizmu. Zresztą – trendy ekonomiczne są często ze sobą powiązane. Recesja w gospodarce USA może mieć efekt domina na rynkach globalnych, w tym w Europie.
Skąd bierze się doom spending?
Powodów może być kilka. Zmiany klimatu, niepewna sytuacja ekonomiczna czy świadomość, że nie stać nas na zakup własnego domu. Młodzi ludzie martwią się o przyszłość – i są gotowi wydawać pieniądze, aby sobie z tym lękiem i stresem poradzić.
Istnieje wiele emocjonalnych bodźców, które mogą prowadzić nas do niepotrzebnych zakupów:
- Stres i niepokój – Kupowanie daje nam iluzję kontroli w sytuacjach, gdy czujemy, że rzeczywistość nam się wymyka.
- Brak wiary w to, że jest po co oszczędzać – Młodzi ludzie nie wierzą, że będzie ich stać na własne mieszkanie czy dom, ogólnie na przyszłość patrzą raczej katastroficznie.
- Krótkoterminowa satysfakcja – Zakupy wywołują chwilowy przypływ dopaminy, który pomaga nam poradzić sobie z negatywnymi emocjami.
Ale co się dzieje potem? Niestety, często to uczucie ulgi spowodowanej zakupem jest krótkotrwałe, a po nim przychodzi poczucie winy. Jedna z osób w komentarzu na Instagramie zauważyła, że „kupowanie ubrań jest tańsze niż terapia” – i choć to często smutna prawda, w dłuższej perspektywie nie prowadzi to do rozwiązania naszych problemów.
Doom spending a środowisko
Impulsywne wydatki mogą mieć druzgocący wpływ na nasze finanse. Nadmierne wydawanie pieniędzy często prowadzi do zadłużenia, a w rezultacie zaczynamy czuć jeszcze większy stres, co zamyka nas w cyklu negatywnych emocji.
Nie można też zapominać o środowisku. W dobie zakupów online, wiele kupionych przedmiotów podlega zwrotom, a duża część z nich trafia prosto na wysypiska. Rocznie prawie 2 miliardy kilogramów ubrań ląduje na śmietniku, przyczyniając się do niszczenia naszej planety – opowiadała o tym Aparna Mehta w swoim wykładzie TED pt. Where do your online returns go? – już w roku 2018!
Mnie osobiście ten argument przekonuje i powstrzymuje przed wpadnięciem w impulsywne zakupy spowodowane stresem. A jakie jeszcze sposoby na radzenie sobie z tym zjawiskiem polecam?
Jak radzić sobie z nadmierną konsumpcją?
Zrozumienie emocji – Zanim kupisz coś impulsywnie, zastanów się, jaka emocja stoi za tą potrzebą. Czy jest to nuda, smutek, a może stres? Zidentyfikowanie wyzwalaczy to pierwszy krok do kontrolowania wydatków.*
- Nuda? Znajdź jakieś kreatywne zajęcie albo zapisz się na kurs, aby zdobyć nowe umiejętności (to ostatnie pomoże uporać się z lękami dotyczącymi stabilności pracy)
- Lęk? Medytacja, ćwiczenia oddechowe, praktykowanie uważności czy prowadzenie dziennika mogą pomóc.
- Złość? Aktywność fizyczna, wystarczy spacer, przejażdżka na rowerze, joga, ewentualnie bardziej wymagające aktywności, w zależności od poziomu sprawności. Rozmowa z kimś bliskim (lub terapeutą) też nie zaszkodzi.
- Smutek? Odrobina self care, relaksu w wannie, przy świecach, aromaterapia albo masaż. Cokolwiek sprawia, że czujesz się zaopiekowana/y.
- Niskie poczucie własnej wartości? Postaraj się ograniczyć social media. Postaraj się zaprowadzić w swoim życiu odrobinę cyfrowego minimalizmu. Zrób coś dobrego dla innych, wpłać chociażby małą darowiznę albo zgłoś się jako wolontariusz/ka do pomocy ludziom lub zwierzętom.
Znajdź alternatywy – Zamiast kupować, spróbuj znaleźć inne sposoby na radzenie sobie z emocjami, jak spacer, ćwiczenia, spotkanie z bliskimi, czy medytacja.
Ustal budżet – Ściśle kontrolowany budżet z kategoriami na rzeczy niezbędne i przyjemności pomoże uniknąć wydatków na rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy.
Opóźnij gratyfikację – Spróbuj odczekać 24-48 godzin przed dokonaniem zakupu. To pozwoli ci zastanowić się, czy naprawdę tego potrzebujesz. Zmienią się też okoliczności zewnętrzne i twój nastrój. Impuls do zakupu być może już zniknął
Znajdź wsparcie – Rozmowa o finansach i związanych z nimi lękami z przyjacielem lub członkiem rodziny może pomóc.
Podsumowanie
Doom spending to odpowiedź na stresujące czasy, ale w dłuższej perspektywie nie prowadzi do poprawy naszego samopoczucia ani stanu finansów. Ważne jest, aby zrozumieć, co nas do tego pcha, i znaleźć zdrowsze sposoby radzenia sobie z emocjami. W końcu to, co naprawdę potrzebujemy, nie zawsze można kupić – czasem wystarczy chwila wytchnienia, rozmowa z bliskimi, czy zajęcie się czymś, co sprawia nam radość bez konieczności sięgania po portfel.
*Porady i strategie w tym poście mają na celu radzenie sobie z codziennymi emocjami i stresorami i nie zastępują profesjonalnej pomocy. Nie jestem psycholożką ani specjalistką od zdrowia psychicznego. Jeśli doświadczasz poważnego stresu emocjonalnego, problemów ze zdrowiem psychicznym lub jakichkolwiek schorzeń klinicznych, zachęcam Cię do zwrócenia się o pomoc do wykwalifikowanego terapeuty lub lekarza. Twoje zdrowie psychiczne jest ważne, a profesjonalne wskazówki są niezbędne w rozwiązywaniu poważniejszych problemów.