Porywające treści na bloga w 3 prostych krokach

Porywające treści na bloga

Jak tworzyć porywające treści, na bloga i nie tylko?

Dla mnie ważne są: zwięzłość, klarowność i wzbudzanie emocji. Możecie się z nimi zapoznać na slajdach, które wrzuciłam na samym dole tego wpisu, a które przygotowałam na potrzeby warsztatu dla blogerów.

Przygotowując tę prezentację zaczęłam więcej myśleć na temat samego procesu tworzenia tekstu. Są pewnie osoby, które po prostu siadają do laptopa, a 30 minut później na blogu ląduje rewelacyjny wpis, który zbiera dziesiątki komentarzy i setki lajków. U mnie tak to nie wygląda. Aby przekazać to, co chcę powiedzieć, korzystam ze sprawdzonej metody.

Jak zawsze przy wykonywaniu czynności, które przerastają nas swoim ciężarem, sprawdzi się rozbici jej na mniejsze etapy. A zatem. Jak wygląda mój proces pisania tekstów?

Porywające treści na bloga w trzech krokach

  1. Przygotowanie tekstu, które zajmuje około 40% całej pracy nad wpisem
  2. Pisanie tekstu (20% czasu)
  3. Redagowanie tekstu (40% czasu)

Rozdzielam pisanie od redakcji tekstu. Dlaczego? Podobno kiedy piszemy od razu na klawiaturze, nasz mózg ma tendencję do redagowania na bieżąco. Efekt? Zamiast skupić się na treści, na tym co chcemy faktycznie przekazać – od razu redagujemy, poprawiamy błędy, myślimy gdzie dodać linki itp. W efekcie całe pisanie zajmuje więcej czasu i jest trudniej zachować logikę i ciągłość tekstu.

Zanim przejdę do pisania i redagowania, tekst należy przygotować. Dobrze jest odpowiedzieć sobie na kilka pytań. O czym piszę, dla kogo, po co i jak. Jaki chcę osiągnąć rezultat? Zapisuję na kartce odpowiedź na pytanie: o czym jest ten tekst. Odpowiedź powinna być zawarta w jednym zdaniu.

Pomaga także rozpisanie szkieletu tekstu, punkt po punkcie – co chcemy w nim zawrzeć. Kiedy mamy już przygotowany materiał, możemy pisać. Wiem, że większość z Was pisze od razu w komputerze. Ja pracę nad tekstami zaczynam od ołówka i papieru. Chyba jest coś takiego w pisaniu długopisem/piórem po papierze, co odblokowuje pewne rejony w głowie. Oczywiście możesz użyć laptopa. Ważne, żeby pamiętać, że podczas pisania, czyli etapu nr 2, nie redagować. Ma na to sposób pewien znany pisarz.

Czego o pisaniu uczy nas król horrorów?

Stephen King wyróżniał pisanie przy zamkniętych i otwartych drzwiach. A zatem podczas kroku 2 (pisanie) wyobrażamy sobie, że nikt naszego tekstu nigdy nie przeczyta. Interesuje nas tylko to, co chcemy powiedzieć. A nie to, czy komuś się nasz tekst spodoba, co o nim pomyśli i jak go skomentuje. Po prostu pisz – tę poradę przeczytać można w każdym poradniku, ale faktycznie to najlepsza metoda. W kroku 3, dopiero gdy mamy zapisaną pewną liczbę słów, przechodzimy do redakcji – czyli pisania przy otwartych drzwiach. Kiedy wiemy, że ktoś ten tekst przeczyta.

W trzecim etapie redaguję tekst – wykreślam wszystko to, co niepotrzebne. Słowa wypełniacze, takie jak “generalnie, właściwie, chyba”. Usuwam przymiotniki, superlatywy, wykrzykniki. Poprawiam błędy, dzielę tekst na akapity, dodaję nagłówki, pogrubienia, linki. I gotowe! Proste, prawda?

Dobrze jest dać tekst do przeczytania przyjaciółce, mamie, babci, aby przekonać się, czy tekst jest zrozumiały. Możesz też użyć aplikacji Hemingway App lub Jasnopis.pl. Przeczytanie tekstu na głos też da Ci pojęcie o tym, czy tekst łatwo się czyta.

Poniżej możecie zapoznać się z całą prezentacją, w której poruszam jeszcze kilka innych tematów poza procesem pisania.

Powiązane wpisy

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chciałbyś/chciałabyś przeczytać więcej podobnych treści – możesz wesprzeć mnie na Patronite.

16 Replies to “Porywające treści na bloga w 3 prostych krokach

    1. Cieszę się, że ktoś sprawdził metodę w praktyce. Chyba też zacznę tak robić. A błędy i błędziki zawsze się znajdą, a to literówka, a to przecinek. Na szczęście w internecie można poprawiać bez końca. Gorzej jak coś w druku pójdzie :D

  1. Super wpis jak dla mnie. To jest tak jakby ktoś wyciągnął mi z głowy to co mi tam chodzi i przelał to na ‘papier’. Piszę od niedawna i na początku wydawało mi się, że najwięcej pracy jest z pisaniem. Ale nie. Najwięcej jest z redagowaniem. Ostatnio właśnie wymyśliłem, że powinienem po prostu pisać i pisać i pisać, a na poprawki przyjdzie pora. I Twój wpis potwierdza, że to może być dobra droga. Dzięki ;)

  2. Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. W moim przypadku przygotowanie i pisanie tekstu to jakieś 90% czasu i jest to coś łącznego. Mam pewne tematy, które mogę pisać z marszu – np. fotografia. Jednak najlepsze teksty powstają pod wpływem “fazy” tak to nazywam – stan, w którym coś mocno wali Cię w głowę puki nie przelejesz w tekst swoich myśli. Sama redakcja tekstu to już samo szlifowanie. ;)

    1. Ależ proszę bardzo :)
      Ten podział procentowy to “tylko” wzór – każda pisząca osoba wypracowuje sobie swoją własną wariację na jego temat. Ja też nie siedzę z zegarkiem i kalkulatorem w ręku :) Zresztą nie jestem biegła w matematyce, a wyliczanie procentów zawsze przysparzało mi trudności :) Wiadomo – są tematy łatwiejsze i trudniejsze. Też zdarza mi się w 20 minut “wyrzucić” z siebie rewelacyjny tekst, ale takie momenty są wyjątkowe. Aczkolwiek teksty pisane na “fazie” są zazwyczaj najlepsze.

      Wydaje mi się, że najważniejsze to nie łączyć pisania z redakcją. Redagowanie tekstu blokuje – zwłaszcza początkujących pisarzy, którym zależy, by tekst był idealny.

Dodaj komentarz