Często myślimy, że musimy iść daleko, wspinać się wysoko albo gonić za czymś niezwykłym, żeby coś poczuć. Że prawdziwe wrażenia czekają tylko tam, gdzie są wielkie atrakcje, spektakularne widoki, egzotyka. Ciężko jest nam odnaleźć radość w prostocie. A jednak – czasami radość znajduje się dużo bliżej. W najbardziej zwyczajnych miejscach. W ciszy. W zieleni. W prostocie.
Ostatnio wybrałam się na spacer po lesie w Suchedniowsko-Oblęgorskim Parku Krajobrazowym. Pojechaliśmy pociągiem do Suchedniowa – najpierw przez miasteczko, potem dość długim odcinkiem asfaltową drogą. Może nie brzmi to jak idealny wstęp do leśnej wyprawy, ale warto było. Asfaltówka przydała się rowerzystom, a potem… potem zrobiło się już tak, jak lubię. Weszliśmy na kręte, nieco dzikie leśne ścieżki, gdzie powalone drzewa i spore rozlewiska zadbały o urozmaicenie. Nie trzeba było nic więcej.
W czasie spaceru odwiedziliśmy okolice Rezerwatu Dalejów – miejsce, które wciąż pozostaje nieco poza głównym turystycznym szlakiem, a ma ogromną wartość przyrodniczą. Tutejsze lasy uznawane są za pozostałość dawnej Puszczy Świętokrzyskiej. Tworzą je głównie jodły, modrzewie polskie, buki i dęby, z których wiele ma ponad 100-150 lat i osiąga imponujące rozmiary drzew pomnikowych. Żyją tu rzadkie i reliktowe gatunki, takie jak dzięcioł białogrzbiety, sóweczka czy ponurek Schneidera – chrząszcz spotykany już tylko w nielicznych miejscach w Europie. Mówi się, że Dalejów to mniej znana siostra Puszczy Białowieskiej – równie cenna, choć mniej rozpoznawalna. Mamy też trochę skałek – Piekło Dalejowskie i Piekielną Bramę, dzięki którym można poczuć się trochę jak w górach ;) Niestety, ten wyjątkowy teren nie jest wolny od zagrożeń. W ostatnich latach leśnicy wycięli tu ponad 115 tysięcy metrów sześciennych drzew, mimo braku zatwierdzonego planu urządzenia lasu. Tym bardziej warto tu przyjechać, zachwycić się tym, co jeszcze zostało – i pomyśleć, jak możemy wspierać ochronę takich miejsc.
Odnaleźć radość w prostocie
Na końcu trasy ktoś z grupy zapytał mnie, jak mi się podobało. Odpowiedziałam z pełnym przekonaniem, że było super. Chyba trochę go to zaskoczyło – powiedział: „Bez przesady, aż tak super to chyba nie było?”
My często czekamy na efekt „wow”. Chcemy być zaskoczeni, zachwyceni, oczarowani – najlepiej czymś nowym, większym, bardziej „instagramowym”. Gonimy za bodźcami, bo wydaje nam się, że tylko one dają prawdziwe emocje.
A ja uważam, że jest coś głęboko pięknego w tym, że nie potrzeba nic więcej. Po prostu iść. Być wśród drzew. Zauważać to, co małe. Świadomie. Bez oczekiwań.
Mówi się, że porównywanie się z innymi jest złodziejem radości. Ja bym dodała, że zbyt wysokie oczekiwania też potrafią ją nam zabrać. Bo jeśli nie ma tego wow, to czy to znaczy, że było źle? A może po prostu nie pozwoliliśmy sobie zauważyć tego, co ciche i subtelne?
Dlaczego w szczególności teraz warto wrócić do prostoty?
Po pierwsze – kwestia finansowa. W obecnych realiach globalnych rynków, inflacji i niepewności gospodarczej, wydawanie sporych sum na egzotyczne podróże może nie być najlepszą decyzją. Coraz więcej osób szuka bardziej przemyślanych, oszczędnych form wypoczynku. I słusznie.
Po drugie – sytuacja międzynarodowa. Napięcia między krajami nie zachęcają do zagranicznych wyjazdów. Jeszcze niedawno mówiłam, że jeśli miałabym gdzieś polecieć, to tylko do USA – ale patrząc na to, co się dzieje, zupełnie się z tego wyleczyłam.
Nie wspomnę już o wpływie lotów – zwłaszcza tych tanich i częstych – na klimat. Naprawdę nie musimy latać na drugi koniec świata, żeby odpocząć, przeżyć coś wyjątkowego i poczuć kontakt z naturą.
Jak (i po co) nauczyć się odnajdywać radość w prostocie?
To wcale nie jest tak oczywiste, szczególnie jeśli jesteśmy wciąż przebodźcowani, przyzwyczajeni do planowania wielkich rzeczy i porównywania się z innymi. Ale to umiejętność, którą warto w sobie pielęgnować – choćby po to, by nie uzależniać swojego samopoczucia od czynników zewnętrznych.
Dobrym początkiem jest ćwiczenie uważności. Można zacząć od bardzo prostych rzeczy: świadomego spaceru bez słuchawek, zauważenia zapachu kawy rano, słońca wpadającego przez okno czy szumu drzew. Pomocne może być też prowadzenie dziennika wdzięczności – codziennie zapisuj jedną, drobną rzecz, za którą jesteś wdzięczna lub która cię ucieszyła. Po jakimś czasie zauważysz, że te drobnostki tworzą zupełnie nową jakość codzienności. Radość z prostoty to nie przypadek – to wybór i praktyka. Ale im częściej ją wybieramy, tym łatwiej zaczynamy ją dostrzegać.
Dlaczego Polska?
Dlatego uważam, że podróże po Polsce są dziś nie tylko bardziej rozsądne, ale i głęboko satysfakcjonujące. Po pierwsze – wspieramy lokalną gospodarkę. To ważne, szczególnie w regionach takich jak Dolny Śląsk czy Podlasie, gdzie lokalna turystyka bardzo tego potrzebuje.
A propos Podlasia – niedawno uruchomiono tam bon turystyczny, dzięki któremu można otrzymać zwrot od 200 do 400 zł. Mam nadzieję, że uda mi się z niego skorzystać, bo planuję letni wypad właśnie w tamte strony.
Oczywiście, pieniądze i polityka to nie wszystko. W Polsce jest naprawdę mnóstwo pięknych miejsc. Infrastruktura turystyczna stale się poprawia, a przyroda – no cóż, jest po prostu zachwycająca. I nie trzeba jechać daleko. Czasem wystarczy po prostu wyjść do lasu za miastem.
A jeśli dodać do tego wszystkie wyzwania współczesności – stres, zmęczenie, niepokój o przyszłość – to tym bardziej warto pozwolić sobie na odpoczynek. Choćby krótki. Choćby blisko. Choćby zwykły spacer.
Ja wolę krótkie wyjazdy rozłożone na cały rok. To moja metoda na regenerację, na walkę z napięciem, na kontakt z naturą i ze sobą. Nie trzeba dużo, żeby poczuć ulgę. Tylko zwolnić. Zostawić telefon. Patrzeć pod nogi. Oddychać.
Wybór, nie kompromis
Prostota nie jest kompromisem. To wybór. Droga do radości, która zawsze tam była – musieliśmy tylko zwolnić na tyle, żeby to zauważyć.
Dajcie znać w komentarzach – czy mieliście ostatnio taki moment, kiedy cieszyliście się czymś prostym, pozornie zwykłym? Czy przychodzi Wam to naturalnie, czy raczej trzeba się tego uczyć? I koniecznie polećcie swoje ulubione miejsca w Polsce – może komuś (albo mnie!) przydadzą się te inspiracje na letnie wypady.