O autentyczności i emocjach. Jak nie być robotem?

autentyczności

Chciałam napisać tekst o autentyczności, bo ten temat chodzi za mną od pewnego czasu i jak rzep nie chce się odczepić. Zastanawiam się np., czy ja jestem autentyczna. Czy potrafię być naprawdę szczera i jeśli tak – co to w ogóle oznacza? A jeśli nie – dlaczego?

Miliony dzięki autentyczności

Temat autentyczności i odwagi bycia sobą interesuje mnie nie tylko ze względu na okładkę ostatniego numeru magazynu Wysokie Obcasy PRACA. Jest na niej wspaniała Phoebe Waller-Bridge (pisałam o niej niedawno na Instagramie), a pod jej imieniem podpis: grube miliony za szczerość. Jeśli można na niej zarabiać, to czemu szczerość często jest karana? I czy istnieje jakiś sposób, aby się jej nauczyć? Czy można nauczyć się „być sobą”? 

W tej samej gazecie, gdzie przeczytacie o Phoebe i jak zarabia na byciu szczerą, jest genialny po prostu esej Natalii de Barbaro o tym, jak nauczyć się psuć atmosferę zamiast ciągle przytakiwać i umilać innym życie. Dla własnego zdrowia psychicznego warto, żebyśmy przestały trzymać swoje prawdziwe emocje na wodzy. Kiedy trzeba się wkurzyć – będziemy się wkurzać. Będziemy mówiły nie, kiedy trzeba powiedzieć nie.

Ja jestem bardzo emocjonalną osobą i ciągle pracuję nad tym, by kontrolować swoje emocje. W szczególności te negatywne. Z różnym skutkiem. Ogólnie jako gatunek nie lubimy negatywnych emocji, bo ich przeżywanie nie jest przyjemne. A my unikamy jak ognia wszystkiego, co przyjemne nie jest. I te negatywne emocje – strach, gniew, smutek – chowamy.

Te negatywne emocje oczywiście wymagają z naszej strony większego wysiłku niż pozytywne. Łatwo powiedzieć: u mnie wszystko ok, jest dobrze, niż np: boję się, jestem zła czy jest mi smutno. 

Nie pomaga fakt, że spotykamy się z dezaprobatą, kiedy ujawniamy swoje negatywne emocje. W szczególności w pracy.

Emocje w pracy

Krąży taka opinia, że w pracy należy być profesjonalnym. I w pewnym sensie się z tym zgadzam. Ale nie za cenę wyzbycia się własnej osobowości. Emocje są w końcu częścią nas. Bez nich jesteśmy robotami. Tylko że bez dobrego procesora nigdy nie będziemy mogli konkurować z prawdziwymi robotami. To emocje i inteligencja emocjonalna będą naszą przewagą na rynku pracy w niedalekiej już przyszłości.

Emocje są potrzebne także w pracy. Chociażby w komunikacji, marketingu czy w sprzedaży. Jeśli chcemy kogoś przekonać do naszych racji, usług, produktów czy żeby podjął u nas pracę – musimy umieć wywołać w nim emocje. To one sprawią, że pozyskamy jego uwagę, sympatię, zaufanie. Dopiero wtedy będziemy mogli przedstawić mu konkretną propozycję i argumenty.

Nie muszę też chyba dodawać, jak ważne są emocje w pisaniu. A żeby pisać tak, by wzbudzać emocje, trzeba te emocje czuć, umieć je nazywać i analizować. Dobry, świadomy kontakt z własnymi emocjami pomaga znaleźć własny, niepowtarzalny styl pisania. 

Ale nie tylko ci, co piszą, potrzebują kontaktu z emocjami. Bez emocji nie dogadamy się z nikim, nie zrozumiemy siebie nawzajem, tego, co nas łączy i co nas odróżnia. A jeśli my będziemy ukrywać nasze emocje – ludzie dookoła nie zrozumieją nas. Frustracje będą tylko narastać. Nie będziemy potrafili stworzyć zgranych zespołów razem ze współpracownikami, wtedy nic dobrego nie zdziałamy, nie zawojujemy rynku. 

Tylko kiedy nie boimy się pokazywać tych prawdziwych stron naszej osobowości, tych którymi niekoniecznie chcemy się chwalić, jesteśmy w stanie nawiązać z kimś bliższą relację. 

Emocje umożliwiają nam także podejmowanie decyzji i działań. Są więc niezwykle ważne w biznesie. Odgrywają też kluczową rolę jeśli chodzi o budowanie poczucia własnej wartości, poprawy samooceny i pewności siebie.

Emocje – instrukcja obsługi

Wszystko pięknie, tylko jak to zrobić? Jak połączyć się ze swoimi emocjami, gdy całe życie je ukrywaliśmy? 

Po pierwsze zaakceptuj fakt, że każdy ma emocje, nawet jeśli tego nie widać. I te emocje mogą u niego powstawać zupełnie inaczej niż u ciebie. To, co w tobie wywołuje radość, w kimś innym może budzić smutek lub złość. 

Obserwuj swoje emocje i przeżywaj je mając ich świadomość. Staraj się je zrozumieć, skąd i dlaczego przychodzą. 

Nie traktuj emocji w kategoriach prawda-fałsz. Może ci się wydawać, że ktoś nie ma powodów, aby być smutnym. Że ktoś nie ma racji, złoszcząc się. Emocje nie mają z tym nic wspólnego. Po prostu są. 

Pisz i rozmawiaj o emocjach. Pomocny będzie dziennik czy bliski przyjaciel. Albo dobry terapeuta.  To pomoże ci się z nimi oswoić.

W szczególności kobietom nie wolno pokazywać emocji, bo to oznacza słabość, ewentualnie zbliżający się okres i/lub atak histerii. Najgorzej jest z kobiecą złością – w końcu złość urodzie szkodzi. Ale to ukrywanie emocji, a nie ich okazywanie, jest oznaką słabości. 

Wszystkim, którzy mają wyrzuty sumienia z powodu odczuwania złości w pracy, polecam z całego serca esej Natalii de Barbaro, o którym pisałam wcześniej. Na zachętę mały cytat:

Jeśli coś cię boli, powiedz i nie śpiesz się tego zagłaskać, (…) Jeśli ktoś cię obrazi, protestuj. Jeśli ktoś powie w twojej obecności homofobiczny żart, nie udawaj, że cię śmieszy.

Jasne, byłoby świetnie, gdyby nic nas nie denerwowało, stresowało. Gdybyśmy nie przeżywali rozczarowań. Ale świat nie jest idealny. Jeśli czuję radość, będę ją pokazywać. Tak samo ze złością, smutkiem czy strachem. To pierwszy krok do bycia sobą. 

Powiązane wpisy

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chciałbyś/chciałabyś przeczytać więcej podobnych treści – możesz wesprzeć mnie na Patronite.