Noworoczne narracje często nakazują nam się mobilizować i naprawiać. A zmiana coraz częściej sprzedawana jest nam jako gotowy projekt. Projekt z datą startu, listą zadań i obietnicą, że tym razem „się uda”. Tymczasem czasem wystarczy mały krok zamiast wielkich zmian. Coś, czego nie można zmierzyć, sprzedać czy zamienić w projekt, a jednocześnie pozwala odnaleźć to, co naprawdę ważne.
Język wartości a język reklamy
Jeśli przyjrzymy się mechanizmowi noworocznych postanowień, łatwo zauważyć, że ich porażka rzadko jest wynikiem naszej winy. Upadają, kiedy marketing przestawia się z Nowego Roku na Walentynki czy kolejne okazje. W tym sensie strategie marketingowe mają ogromny wpływ na nasze życie codzienne. Żyjemy w świecie, który „jest kształtowany przez sposób myślenia ambitnych przedsiębiorców” (Ulrich Schnabel, Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia).
Prof. dr hab. Tomasz Zaleśkiewicz w swoim artykule pt „Mieć czy być? Powrót do pytania o istotę szczęścia”, opublikowanym w kwartalniku Nauka (1/2019), pisze:
„Konsumpcjonizm nie wygrywa dlatego, że ludzie są chciwi, tylko dlatego, że pozbawiono ich języka wartości, który mógłby konkurować z językiem reklamy.”
To właśnie brak języka wartości sprawia, że łatwo poddajemy się zewnętrznym narracjom i reklamom, zamiast podążać za tym, co naprawdę ważne.
O narracjach i kapitalizmie
To, że kapitalizm i kultura konsumpcyjna zawłaszczają niemal wszystkie obszary naszego życia odbija się jak echo w wielu moich wpisach i filmach na YouTube. Kiedy kapitalizm i kultura konsumpcyjna wkraczają w każdą sferę życia, tradycyjne opowieści i struktury sensu zaczynają zanikać. W eseju „Kryzys narracji” Byung-Chul Han pisał, że
Narracje zakotwiczały nas w byciu, przyznawały nam określone miejsce, dawały życiu sens.
Dla Hana „narracje” to struktury opowieści, mity i schematy kulturowe, które porządkują życie człowieka. Nadają mu sens i pokazują, kim jest w świecie. To nie tylko literatura czy kino, ale przede wszystkim społeczne i kulturowe ramy, pozwalające człowiekowi orientować się w życiu. Przykładem mogą być rytuały kulturowe – doroczne obchody pór roku czy rytuały przejścia, jak ślub czy inicjacja. To dzięki nim czas i życie jednostki układają się w spójną opowieść.
Han ostrzega też, że:
…bez opowieści nie ma święta, (…) pozostaje tylko praca i czas wolny, produkcja i konsumpcja. Święta ulegają komercjalizacji jako spektakle i eventy.
Taka wizja świata – przepełnionego nadmiarem informacji, a zarazem niedoborem bycia – nie wydaje mi się zbyt przyjemna. Taka, jaką maluje ją Han: przepełniona nadmiarem informacji, a zarazem niedoborem bycia.
Fundamenty życia – wartości, które zostają
Kiedy odrzucimy zewnętrzne narracje i presję „projektowania siebie”, zauważamy, że życie opiera się na pewnych fundamentach. Wartościach, które są niemierzalne, niekomercyjne i odporne na presję kultury konsumpcyjnej. W literaturze psychologicznej i kulturoznawczej coraz częściej mówi się o potrzebie powrotu do tego, co podstawowe. Do zdrowia, spokoju, relacji, bezpieczeństwa, czasu i poczucia sensu.
Koło Wartości Schwartza pozwala spojrzeć na te fundamenty w szerszym kontekście. Pokazuje ono, że nasze życie opiera się na różnych grupach wartości, które wzajemnie się uzupełniają. Od otwartości na zmiany i samostanowienia, przez bezpieczeństwo, po uniwersalizm i relacje. Te wartości nie są narzucone z zewnątrz. Nie wymagają planów ani postanowień – są punktem odniesienia, który pozwala podejmować codzienne decyzje w zgodzie z tym, co naprawdę ważne.
Badania psychologiczne pokazują również, że refleksja nad własnymi wartościami i skupienie się na tym, co niematerialne, nie tylko zwiększa satysfakcję z życia, ale także zmniejsza nastawienie materialistyczne. W jednym z badań Tim Kasser i jego współpracownicy zbadali kilkaset nastolatków i młodych dorosłych. Uczestnicy oceniali, jak ważne są dla nich różne cele życiowe. Zarówno materialne, jak bogactwo, sława i posiadanie, jak i wewnętrzne, takie jak rozwój osobisty, relacje czy samostanowienie. Wyniki pokazały, że przesunięcie uwagi z celów materialnych na wartości wewnętrzne wiązało się z wyższym dobrostanem psychologicznym. Osoby te raportowały większą satysfakcję z życia i silniejsze poczucie sensu codziennych doświadczeń. Badanie potwierdza, że refleksja nad własnymi wartościami pomaga odnaleźć to, co naprawdę istotne, i może stanowić punkt wyjścia do mniejszych, świadomych decyzji w codziennym życiu.
Wśród osób obserwujących mój kanał na YouTube zadałam pytanie o to, co pozostaje, gdy odrzuci się zewnętrzne narracje. Z odpowiedzi, które od otrzymałam, wyłania się spójny obraz. To nie wielkie cele, lecz właśnie te fundamentalne wartości tworzą grunt, na którym można budować życie. Bez nich wszystko inne – kariera, projekty, osiągnięcia – staje się kruche i ulotne. Małe decyzje podejmowane w zgodzie z tym fundamentem mają zatem znacznie większą moc niż spektakularne, mierzalne zmiany.
Mały krok zamiast wielkich zmian
W świecie przepełnionym informacją, presją osiągnięć i nadmiarem wyborów łatwo zgubić poczucie tego, co naprawdę ważne. Zamiast próbować zrealizować wielkie projekty czy lista postanowień noworocznych, można stawiać małe kroki oparte na fundamentach życia i własnych wartościach. Dla mnie tym krokiem w 2026 roku jest jedna intencja – ODWAGA. Nie jest ona mierzalna, nie da się jej sprzedać ani odhaczyć w planie. Jest po prostu punktem odniesienia, gwiazdą północy, która pomaga orientować się w codzienności zgodnie z tym, co naprawdę ważne.
Powrót do wartości to nie cofanie się ani rezygnacja z aspiracji. To świadomy wybór, by kierować się tym, co fundamentalne i trwałe. Warto zastanowić się, jakie fundamenty życia tworzą Twój własny grunt – zdrowie, relacje, spokój, bezpieczeństwo, sens.
Żyjemy w świecie, który próbuje nas redukować do konsumentów. Refleksja nad własnymi wartościami jest aktem oporu, który pozwala decydować o życiu w zgodzie z tym, co ważne.