Jak to jest być kobietą w czasach niesprzyjających kobietom?

W marcu w Stanach Zjednoczonych obchodzi się (od lat 80) Miesiąc Historii Kobiet. Ktoś mógłby powiedzieć, że to polityczna poprawność i że ci Amerykanie to wymyślają. Ale mi podoba się ta inicjatywa.

W historii było wiele kobiet, od których możemy czerpać tyle wiedzy, siły, inspiracji i zwyczajnej radości z bycia kobietą. Niektóre doczekały się należnego uznania za swojego życia. Inne są całkowicie zapomniane.

Dlatego postanowiłam przyłączyć się do miesiąca historii kobiet (chociaż w Polsce on nie funkcjonuje). I opowiedzieć Wam o kobietach, które mnie niezmiennie inspirują i fascynują. Nie będę jednak streszczać ich biografii – to możecie przecież zrobić same/sami. 

Napiszę tylko, czego nauczyłam się studiując ich losy i o czym mi przypominają.

Artemisia Gentileschi (1593-1654)

Była malarką w czasach, w których kobietom nie wolno było malować. Została zgwałcona przez swojego nauczyciela i przy wsparciu ojca wygrała sprawę w sądzie. W czasach, gdy kobieta była własnością mężczyzny.

Czego mnie nauczyła jej historia? Że tylko ja decyduję o sobie. I że twórczość może mieć właściwości terapeutyczne. Że można w niej odnaleźć spokój i wolność. 

Ada Lovelace (1815-1852)

Była programistką w czasach, kiedy nie było komputerów, a główną rolą kobiety było być żoną i matką. Była też poetką i uważała, że matematyka i poezja doskonale się uzupełniają.

Czego mnie nauczyła jej historia? By widzieć rzeczy w szerszej perspektywie i wybiegać myślami poza horyzont. No i że nie tylko mężczyźni mogą programować. Bo Ada jako pierwsza osoba w historii napisała kod do wykonania na komputerze. 

Grace Hopper (1906-1992)

Była informatyczką w czasach, gdy powstawały pierwsze komputery. Służyła w Marynarce Wojennej USA w czasach, gdy kobiety mogły ewentualnie zastępować swoich mężów w pracy, gdy ci szli na wojnę.

Czego mnie nauczyła jej historia? Żeby nie bać się zmian. I zawsze mieć w sobie ciekawość i determinację do osiągania celów. 

Astrid Lindgren (1907-2002)

Była pionierką praw dzieci w czasach, gdy „ryby i dzieci głosu nie miały”. Pokazywała je w zupełnie innym świetle, niż jej współcześni. Jej bohaterowie byli niezależni, odważni i mieli silne osobowości. Chociaż mieli zaledwie po kilka lat. 

Czego mnie nauczyła jej historia? Że można pisać pięknie o rzeczach prostych i używając prostego języka. I że nie ma nic strasznego w byciu samą. W dzieciństwie uwielbiałam jej „Dzieci z Bullerbyn” i to ta książka obudziła we mnie pragnienie bycia niezależną.

Irena Sendlerowa (1910-2008) 

Ratowała ludzi w czasach, gdy palono ich w obozach koncentracyjnych. 

Czego mnie nauczyła jej historia? Że trzeba być odważnym i dobrym dla ludzi, niezależnie od tego, kim są.

Margaret Hamilton (1936)

Była programistką w czasach, kiedy tylko mężczyźni tym się zajmowali. Gdyby nie ona, Apollo 11 nie wylądowałby na Księżycu. 

Czego mnie nauczyła jej historia? Że kobiety mogą osiągnąć wszystko, co chcą. Margaret Hamilton tworzyła i testowała oprogramowanie, które umożliwiło lądowanie na księżycu. Dowodziła zespołem 400 osób. Do pracy przychodziła z 4-letnią córką.

I jeszcze jedno. Czytając te historie (do czego i Was zachęcam) zdałam sobie sprawę, jak daleko idące i niesprawiedliwe jest pomijanie kobiet w historii. Jak ich osiągnięcia są umniejszane – tylko ze względu na płeć. I że czas z tego wyrosnąć.

Krytycy feminizmu obruszają się na parytety, powołują na łamanie praw mężczyzn w sądach rodzinnych. W takich momentach warto mieć w zanadrzu kilka historii kobiet, które zmagały się z przeciwnościami, godziły często trudne do pogodzenia ze sobą role. Równouprawnienie nie jest wymysłem kilku zwariowanych feministek, ale naturalną konsekwencją i zadośćuczynieniem za setki lat spychania na margines. Lata wykreślania ich roli z historii. Na szczęście możemy napisać ją na nowo.

Kogo dodałybyście/dodalibyście do tej listy? Podzielcie się w komentarzach!

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chciałbyś/chciałabyś przeczytać więcej podobnych treści – możesz wesprzeć mnie na Patronite.

Powiązane wpisy