Jeśli zastanawialiście się w przeszłości, jak pozbywać się ubrań, to teraz będziecie mieli jeszcze większy orzech do zgryzienia. Od 1 stycznia 2025 roku zaczęła obowiązywać Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/851 z 30 maja 2018 r. zmieniająca dyrektywę 2008/98/WE w sprawie odpadów. Nakłada ona na wszystkich obowiązek prawidłowej segregacji odpadów tekstylnych. Nie będzie można jak dotychczas wyrzucać odzieży do pojemników na odpady zmieszane, ale pojawią się ekologiczne rozwiązania. Jest to wymóg unijny mający na celu zwiększenie recyklingu tego typu śmieci.
Co to oznacza w praktyce? Zużyte lub niepotrzebne ubrania, tekstylia domowe, takie jak buty, koce, pościel, zasłony, obrusy, dywany itd. będą musiały być segregowane jako oddzielne odpady. Nieprawidłowa segregacja będzie skutkowała karną opłatą 400%.
Wydawać by się mogło, że to świetny przepis i wszyscy ekolodzy odetchną z ulgą. Jednak wcale nie jest tak różowo (czy też zielono).
Co jest nie tak w tym obrazku?
Nasze tekstylne odpady musimy wyrzucić do specjalnie oznaczonego pojemnika (jeśli taki oczywiście jest, ja nie zauważyłam) lub zawieźć do PSZOKU czyli Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Problem w tym, że nie każdy ma możliwość zawieźć rzeczy do PSZOKU. Barierą może tu być odległość, brak auta, czy mało praktyczne godziny otwarcia.
Pozostaje też pytanie, co stanie się z tymi ubraniami, jak już uda nam się je prawidłowo posegregować. Czy rzeczywiście spotka je inny los niż, gdybyśmy wyrzucili je do zmieszanych?
Jeżeli o mnie chodzi – ta zmiana w prawie nic nie zmieni. Od kilku lat nie wyrzucam tekstyliów do śmieci. Szczerze mówiąc, nie mogłabym spać w nocy, gdybym wyrzuciła jakieś ubranie do śmieci zmieszanych. Ubrania z tkanin syntetycznych rozkładają się setki lat, uwalniając mikroplastik, a te z tkanin naturalnych szybciej, ale wydzielają przy tym gazy. Tak czy siak, najgorsze, co może spotkać ubranie/jakiekolwiek inne tekstylia, to trafić na wysypisko.
Uważam, że wszystko jest lepsze, niż wyrzucić tkaninę do śmieci zmieszanych. Często na kanale wspominam np o pojemniku PCK, głównie dlatego, że mam jeden pod domem i jest to dla mnie wygodne, kiedy coś muszę „wyrzucić”. Słyszę często krytykę – że to wcale nie jest PCK, że to firma itp. Szczerze? Nawet jeśli to firma, która dalej sprzeda ubrania – nie jest to dla mnie problem. Problem bym miała, gdybym miała w mieszkaniu nadmiar ubrań, których nie chcę i nie noszę.
Odsyłam was do świetnego artykułu na stronie nanowosmieci.pl:
Większość ubrań trafia do pojemników w takim stanie, że nie nadaje się już do noszenia. Takie tkaniny-śmieci są recyklingowane w specjalnych zakładach i przerabiane na czyściwo przemysłowe albo materiały do uszczelniania. Reszta, która jest w miarę dobrym stanie idzie na sprzedaż do lumpeksów.
Za: https://www.nanowosmieci.pl/pojemniki-na-odziez-uzywana/
Jak pozbywać się ubrań? Najlepsze sposoby
- Najlepszą opcją jest sprzedaż – bo ona nie obniża tak wartości danego przedmiotu, przez co jest szansa, że będzie ona dłużej w obiegu
- Sklepy charytatywne i organizacje – o ile potrzebują, warto dopytać, muszą to być rzeczy w dobrym stanie
- Pojemniki PCK czy innych organizacji charytatywnych
- Ekozwroty poprzez Paczkomaty InPostu.
- UbraniaDoOddania.pl
Wyrzucanie a odgracanie
Odgracanie często kojarzy się z ulgą – pozbywamy się rzeczy, robimy miejsce, czujemy się lżej. Ale co potem? Zbyt często obserwuję, że po pozbyciu się zbędnych przedmiotów ludzie natychmiast zapełniają puste przestrzenie nowymi rzeczami.
Minimalizm nie powinien być pretekstem do kupowania więcej. Wręcz przeciwnie, to filozofia, która uczy świadomego podejścia do kupowania i posiadania. Kluczem do tego, by nie zaśmiecać planety (i swojego życia), jest kupowanie mniej, przerabianie tego, co już mamy, wykorzystywanie przedmiotów ponownie, a także inwestowanie w rzeczy dobrej jakości, które posłużą lata. Unikajmy tanich, nietrwałych ubrań z sieciówek, szczególnie tych chińskich, które przyczyniają się do degradacji środowiska.
Jak pozbywać się ubrań? Najlepiej wcale. A najlepszym na to sposobem jest kupować po prostu mniej.
Minimalizm to nie tylko estetyka, to odpowiedzialność. Przynajmniej dla mnie.