Dobry plan to podstawa. Jak pracuję nad moim blogiem

Nie rozdzielam życia i pracy. Do wszystkiego, co robię, staram się, w miarę możliwości, podchodzić jak do czegoś, co jest jednocześnie przyjemnością, wyzwaniem i zadaniem. Zadaniem, które trzeba dobrze zaplanować, aby powiodła się jego realizacja. Większość z nas siedzi obecnie w domu – to świetny moment, aby zacząć prowadzić bloga. Lub przeorganizować pracę nad blogiem już istniejącym. A zatem dzisiaj opowiem Wam, jak pracuję nad moim blogiem.

Od razu się przyznam – jestem dość zajętą osobą. I to na własne życzenie! Poza pracą na pełen etat robię różne copywriterskie zlecenia. No i mam bloga, na którym regularnie publikuję, i którego promuję w mediach społecznościowych. 

A teraz jeszcze dołożyłam sobie kanał na YouTube

W ogarnięciu tego wszystkiego pomaga mi mój własny, wypracowany latami system. Być może przyda się również Tobie – a jeśli nie, może zainspiruje, aby stworzyć swój własny. Wszyscy jesteśmy przecież inni, i innych rozwiązań potrzebujemy.

Po pierwsze – analiza

Zanim zacznę cokolwiek planować – czy to miesiąc, czy tydzień, sprawdzam, jakie były efekty moich działań. Z Google Analytics czerpię informacje, ile osób weszło na mojego bloga w ubiegłym miesiącu, czy byli to nowi użytkownicy i jak długo czytali treści. Ale najważniejsza jest informacja o najpopularniejszych wpisach (Zachowanie > Zawartość witryny > Wszystkie strony).

Dzięki tym informacjom wiem, jakiej tematyki oczekują czytelnicy. A to bardzo pomaga w planowaniu kolejnych wpisów.

Analizuję też media społecznościowe – jednak one służą mi raczej do budowania wizerunku niż promowania konkretnych wpisów. Większość ruchu na moim blogu pochodzi z wyszukiwania organicznego. A to jest efektem pozycjonowania bloga oraz… czasu. Kiedy długo i konsekwentnie publikujesz oryginalne treści w internecie – Google prędzej czy później będzie musiał to docenić. 

Media społecznościowe są jednak nadal bardzo ważne – nawet jeśli tylko 20% moich czytelników trafia do mnie za ich pośrednictwem. To miejsce, gdzie mogę wejść w bezpośredni kontakt z ludźmi, powymieniać się obserwacjami i opiniami. Intensywność zaangażowania pod każdym wpisem pokazuje mi, jak interesujący dla innych jest dany temat. 

Planowanie miesiąca 

Początek miesiąca to dla mnie idealny moment, aby wszystko co było oddzielić grubą kreską i zacząć od nowa (oczywiście w oparciu o doświadczenia i dane). Drukuję sobie kalendarz na dany miesiąc (korzystam z szablonów od Kasi Mikity) i zaznaczam na nim ważne daty, święta, podkreślam każdą środę, bo wtedy czas na publikację nowego wpisu. Zaznaczam datę wysyłki newslettera (raz w miesiącu). Lubię mieć pogląd na cały miesiąc jednocześnie – to pomaga mi bardziej równomiernie rozłożyć publikowane treści, a co za tym idzie – ich przygotowywanie. 

Staram się, aby teksty były dość zróżnicowane. Tematyka mojego bloga zmienia się, a obecnie oscyluje wokół copywritingu, mediów społecznościowych, komunikacji i rozwoju zawodowego. Staram się nie zaniedbywać żadnego z tych tematów. Oczywiście nie zawsze się to udaje. 

Sprawdzam też kalendarz świąt nietypowych – zawsze znajdę tam coś, co mnie zainspiruje do napisania tekstu, albo chociażby wpisu na Instagram.

Planowanie tygodnia

Drukuję też osobne kalendarze na każdy tydzień w miesiącu – format A4 jest dla mnie najwygodniejszy i mam w nim odpowiednio dużo miejsca na notatki. W nim szczegółowo rozpisuję sobie każdy dzień: co pojawia się na blogu, co na FB, Instagramie i YT. Staram się codziennie wrzucić coś na Instagram. Pozostałe media społecznościowe traktuję nieco po macoszemu – w zasadzie tylko umieszczam tam linki do wpisów. Ale wolę skupić się na jednej platformie i robić to dobrze, niż po łebkach i wszędzie. 

Wszystko notuję ołówkiem – po to, aby w razie czego wymazać daną treść i zaplanować coś nowego. Pozwalam sobie na zmianę zdania. W końcu to mój blog! Czasami pomysł na wpis na bloga czy Instagram pojawi się nagle, wtedy zaplanowane treści przesuwam na późniejszy termin. 

Zaplanowane nie znaczy wykonane

Droga od dobrego planu do realizacji bywa kręta. Dlatego moje dwie kartki: z planem miesiąca i tygodnia, mam zawsze przy sobie. Człowiek ma 38 lat i pamięć już nie ta. 

Nad tekstami najczęściej pracuję w weekend – w tygodniu wieczorami wolę odpocząć po pracy. Często cały weekend schodzi mi tylko na wykonaniu researchu i szkicu ołówkiem w notesie. W poniedziałek przepisuję tekst do komputera, a we wtorek robię korektę, dobieram zdjęcie, planuję promocję wpisu. W ostatnim etapie pracy pochylam się nad SEO. Wybieram frazę kluczową i upewniam się, że jest obecna w paru miejscach w tekście: w tytule i nagłówkach. Być może są tacy, którzy od SEO zaczynają pisanie tekstów. Jednak ja piszę przede wszystkim dla ludzi. Roboty mogą poczekać. 

Dużo czasu poświęcam na robienie i edycję zdjęć i filmów na media społecznościowe. Najczęściej robię to wcześnie rano – między 6 a 7 jest u mnie najlepsze światło. A to jest najważniejsze przy robieniu zdjęć. Niedawno zainwestowałam trochę w sprzęt, m.in. lampę rozpraszającą światło, jednak nic nie zastąpi bezchmurnego nieba o poranku albo o zachodzie słońca. 

Staram się, aby zdjęcia nawiązywały do treści, które piszę, ale robię też kilka takich „generycznych” zdjęć na zapas, aby zachować ciągłość publikowania. Część gotowych wpisów planuję w aplikacji Later. Resztę publikuję dość spontanicznie, z poziomu telefonu. Taki miks bardzo się w moim przypadku sprawdza. Ważna jest dla mnie konsekwencja w publikowaniu, ale także możliwość wypowiedzenia się na dany temat tu i teraz. Nie wyobrażam sobie, żeby wszystkie treści, które publikuję, były zaplanowane z chirurgiczną precyzją, bez miejsca na spontaniczne, nasycone emocjami treści. 

No! To teraz już wiecie, jak pracuję nad moim blogiem. Podzielcie się w komentarzach, czy do blogowania/publikowania w mediach społecznościowych podchodzicie na spontanie, czy raczej wszystko planujecie?

Powiązane wpisy

Jeśli chcesz co miesiąc otrzymywać planer z pomysłami na Social Media na każdy dzień – zostań Patronem bloga na Patronite.

Dodaj komentarz