Czym jest toksyczna produktywność?

toksyczna produktywność

Chyba jeszcze się tutaj nie chwaliłam, ale założyłam w zeszłym tygodniu mój własny kanał na YouTube i dzisiaj opublikowałam drugi filmik. Wymądrzam się w nim na temat obsesji produktywności i jak nie popaść w pułapkę jej toksycznej wersji. A dla tych, którzy jednak wolą czytać, poniżej wklejam wersję tekstową. A zatem: Czym jest toksyczna produktywność? i jak nie zwariować w czasie pandemii?

Czym jest toksyczna produktywność?

Większość z nas od miesiąca siedzi w domu. Świat stanął na głowie. Jedne firmy upadają, inne – korzystają z kryzysu. Wśród tych drugich firm na pewno są platformy e-learningowe. Zresztą nie widzę w tym nic złego – firmy są po to, żeby zarabiać. 

Jedyne, co do czego mam wątpliwości, to intensywność z jaką zewsząd nawołuje się nas do tego, aby w „pełni wykorzystać ten czas”. Chyba wszystkich ogarnęła gorączka samodoskonalenia.

Obsesja produktywności w dobie pandemii ma się lepiej niż zazwyczaj. Teraz jeszcze bardziej powinniśmy być zajęci, robić coś pożytecznego. Tylko że ta retoryka zdaje się nie zauważać, że niektórzy mają teraz jeszcze mniej czasu a więcej obowiązków – np. osoby z małymi dziećmi. One na pewno nie narzekają na brak zajęć. 

Wszędzie słyszę i widzę komunikaty mówiące, że musimy się uczyć, ciągle coś robić, do czegoś dążyć. Wystarczy spojrzeć ile jest dostępnych aplikacji zwiększających produktywność, podcastów i twórców treści, którzy pomagają nam znaleźć nowe sposoby realizacji naszych celów, zarządzania czasem, aby jak najwięcej wycisnąć z doby. I super. Nie widzę nic złego w intensywnej pracy czy nauce, poszukiwaniu alternatywnych źródeł dochodów czy skupieniu się na swoim hobby.

Tylko że obecnie jesteśmy w sytuacji niepewności i lęku, co przyniesie jutro. To nie jest zwyczajna sytuacja i powinniśmy w tym czasie szczególnie o siebie zadbać. Dobrze w takim czasie znaleźć sobie zajęcie. Oczywiście pod warunkiem, że rzeczywiście ta potrzeba wypływa z nas samych, a nie z mediów społecznościowych czy z reklam.

Oraz nie jest to dla nas wyłącznie sposób na to, aby zagłuszyć własne uczucia, emocje i udawać, że wszystko jest ok. Bo zagłuszanie emocji nie jest dobre. Raczej prędzej czy później one ze swojej kryjówki wychodzą – i to ze zdwojoną mocą. 

I to już nie jest tak fajne. 

Czas zwolnić

Takie nagłe rzucenie się w wir różnych zajęć i projektów nie jest zdrowe – to toksyczna produktywność, która skutkuje tylko poczuciem winy i wyrzutami sumienia, jeśli nie uda nam się być tak produktywnym, jak koledzy i koleżanki z Instagrama.

Sama staram się spędzić ten czas w miarę produktywnie, czytam, uczę się i pracuję. Ale dla mnie to też jest idealny moment, aby zwolnić, bardziej się wysypiać, rozmawiać więcej z bliskimi, pobawić się z kotem. Nic nie robić. Albo starać się robić tylko jedną rzecz jednocześnie.

Kiedy jem, nie patrzę w ekran, nie czytam i ni przerabiam lekcji. Skupiam się na tej jednej czynności. Kiedy sprzątam, nie słucham audiobooków. I vice versa. Chcę być tak samo obecna i skupiona na słuchaniu jak na sprzątaniu, zamiast traktować tego jako czynnik rozpraszający nudę czy pustkę. Cieszę się widokiem z okna i kwiatami, które udało mi się dorwać w Lidlu.

W ten sposób mogę być produktywna, bez strachu, co to się stanie, gdy przez chwilę nie będę. Mnie poczucie winy i wyrzuty sumienia nie motywują. Raczej zniechęcają mnie do jakichkolwiek czynności.

Jak być produktywnym bez poczucia winy? Jak uniknąć toksycznej produktywności?

  1. Nie porównuj się z innymi
  2. Ogranicz swój czas w mediach społecznościowych – a jeśli z nich korzystasz, pamiętaj, że zdjęcia nie zawsze przedstawiają prawdę
  3. Zaakceptuj swoje niedoskonałości i pamiętaj, że każdy kiedyś zaczynał od zera
  4. Wybierz jeden cel, jeden kurs, jedną dziedzinę i daj z siebie 100% 
  5. Wybierz przede wszystkim to, co sprawia ci przyjemność!

Ciekawa jestem, jakie Wy macie do tego podejście – staracie się zwolnić w tym czasie, czy raczej przyspieszacie? Podzielcie się w komentarzach swoimi refleksjami!

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz