Czas zamknąć ten rozdział

nowy rok

W każdej opowieści zdarzają się rozdziały lepsze i gorsze. Te, do których wracamy chętnie, i te, które omijamy szerokim łukiem. Rok 2016 będzie należał do tej drugiej kategorii.

Koniec i początek roku są nam bardzo potrzebne. Przede wszystkim wygodniej jest nam dzielić sobie życie na mniejsze odcinki. To czysto praktyczne względy. Po drugie – dla psychiki to bezcenne, że możemy „zamknąć” pewien etap i „zacząć wszystko od nowa”. Choć wiemy, że to zamykanie i zaczynanie jest tylko pozorne. Kolejny Sylwester nie zmieni nas w kogoś innego. Zacząć można wszak tylko raz, tak naprawdę. I zamknąć też. Tym chętniej „zamykamy” etapy, które nie były dla nas dobre. Wiem, że nie tylko ja z ulgą zamknę rozdział pod tytułem 2016.

Ani w perspektywie osobistej ani ogólnej nie był to rok nastrajający wyjątkowo pozytywnie. Chyba zawsze już będzie kojarzył mi się ze śmiercią osób, które ukształtowały moje (i nie tylko moje) pokolenie. Z początkiem roku odszedł od nas David Bowie, którego kochałam miłością może nie czystą, ale na pewno wielką. W tym tygodniu umarła Carrie Fisher. Moi przyjaciele i większość znajomych dobrze wiedzą, jak kocham Gwiezdne Wojny. Nagła śmierć odtwórczyni roli Księżniczki Lei dotknęła mnie w sposób szczególny. Jakbym straciła kogoś bliskiego, choć przecież nigdy się nie spotkałyśmy. Carrie Fisher, oprócz tego, że była Księżniczką Leią, grała w wielu innych filmach, m.in. w Kiedy Harry poznał Sally czy Hannah i jej siostry Woody’ego Allena. Napisała też książkę o swoim toksycznym związku z matką, Debbie Reynolds (Aktualizacja: Debbie Reynolds umarła dzień po śmierci córki, 28.12.20016). Ta książka to Pocztówki znad krawędzi. Na jej podstawie nakręcono świetną komedię z Meryl Streep w roli głównej (obejrzyjcie koniecznie). Carrie Fisher miała niesamowite poczucie humoru i ogromny dystans do samej siebie. Chciałabym mieć tę samą odwagę, co ona.

Te dwa zdarzenia to najgorsze momenty. Do tego weźmy odejście Andrzeja Wajdy, George’a Michael’a czy Prince’a. Nie podnosi na duchu także to, co dzieje się na świecie. W polskim Sejmie, w USA, a na dokładkę mamy jeszcze Brexit i kryzys migracyjny. Naprawdę ciężko nie myśleć, że to wszystko nie zmierza do jakiejś wojny. Do jakiegoś większego końca.

Oczywiście były też dobre momenty wśród tych 365 dni. Koordynowałam największą polską konferencję poświęconą WordPressowi – WordCamp Gdynia. Wzięło w niej udział ponad 300 uczestników i 30 prelegentów. Było to niesamowite wyzwanie, a przy tym ogromna praca i stres. Na satysfakcję może przyjdzie jeszcze czas.

Jako członkini Alternatywnego Jury Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej wzięłam udział w Festiwalu R@port. Dzięki temu miałam okazję porozmawiać z kilkoma naprawdę utalentowanymi dramatopisarzami i dramatopisarkami i poznać wiele fajnych osób. W całym roku obejrzałam kilkadziesiąt spektakli teatralnych. Sama zagrałam w jednym. Podjęłam też jedną ważną decyzję – mianowicie postanowiłam zakończyć moją działalność recenzencką. Kilka lat zajmowałam się pisaniem tekstów ze spektakli, ostatnio dla Dziennika Teatralnego. Oczywiście nie rzucam zupełnie teatru, ale będę go teraz oglądać z nieco innej perspektywy. Pisanie recenzji sprawiało mi frajdę. Jednak czas na zmiany.

Czas zamknąć i otworzyć. Mojego bloga kieruję teraz w inną stronę. Z tego co widzę po wzroście liczby odwiedzin jest to dobry kierunek. W nowym roku mam zamiar zadbać przede wszystkim o systematyczność wpisów – spodziewajcie się tekstu raz w tygodniu – w okolicach wtorku. O czym? O pisaniu, o kulturze, o WordPressie i blogowaniu. O wszystkim, co sprawia mi przyjemność i o czym mam ochotę pisać.

Podzielcie się swoimi najlepszymi (i tymi mniej przyjemnymi) wspomnieniami z roku 2016 w komentarzach!

Do siego roku!

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.