Black Friday. Czyje to „święto”?

black friday

Przez lata przyzwyczailiśmy się myśleć o Black Friday jak o dniu wielkich okazji, w którym konsumenci wygrywają: kupujemy taniej, oszczędzamy, jesteśmy „sprytni”. Ale im więcej o tym myślę, tym wyraźniej widzę, że to wcale nie jest nasze święto. To święto sklepów – i to głównie tych największych.

To one mogą pozwolić sobie na agresywne kampanie, reklamy na pół internetu, współprace z influencerami i głośne akcje, które mają jeden cel: rozbudzić w nas poczucie pilności i brak kontroli. Że musimy kupić teraz, już, wszystko! Tylko duże sieci są w stanie zaoferować rabaty sięgające kilkudziesięciu procent, (często wcześniej podnoszą ceny), zamawiają masową produkcję niskiej jakości albo przerzucają koszty na dostawców. Małe, lokalne firmy, rodzinne marki i twórcy „made in Poland” rzadko mogą konkurować w tej grze. Dla nich duże promocje oznaczałyby stratę – dlatego w Black Friday to nie oni są widoczni.

A konsumenci? Wbrew temu, co sugerują reklamy, to nie my jesteśmy tu zwycięzcami.

Między innymi o tym opowiadam ostatnio na kanale.

Co mówią badania o Black Friday?

Choć trudno o jedno, precyzyjne źródło opisujące cały rynek, istnieje kilka wiarygodnych danych, które pokazują, że Black Friday nie służy kupującym – przynajmniej w dłuższej perspektywie.

Co (i za ile) tak naprawdę kupujemy?

Hubbub zwraca uwagę na ciekawy paradoks. W badaniu z 2017 roku aż 45% ankietowanych przyznało, że zdarza im się wydawać pieniądze, których tak naprawdę nie mają, tylko dlatego, że coś zostało przecenione. Wśród młodszych konsumentów połowa deklaruje, że Black Friday zachęca ich do kupowania rzeczy, których wcale nie potrzebują. Często niestety jest to fast fashion, w szczególności z ekstremalnie tanich (i ekstremalnie nieetycznych) platform chińskich. To nie brzmi jak oszczędność – bardziej jak marketing, który skutecznie trafia w nasze słabe punkty.

Mi też zdarzało się w przeszłości wydawać ponad stan, zadłużać się, korzystać z karty kredytowej… Na szczęście minimalizm uświadomił mi, co jest dla mnie naprawdę ważne – bezpieczeństwo finansowe, a nie kolejny ciuch. Opowiadam o tym w jednym z ostatnich filmików na kanale:

Wracając jednak do danych – 70% badanych przyznało, że kupiło na wyprzedaży produkty, których nigdy nawet nie użyło. A jeśli ktoś liczy, że chociaż ceny są naprawdę wyjątkowe, to dane również studzą entuzjazm. Analizy rynku pokazują, że 98% produktów dostępnych w promocjach podczas Black Friday w 2021 roku było w innym momencie roku tańszych lub kosztowało dokładnie tyle samo. Oznacza to, że wiele „okazji” istnieje tylko w reklamach – nie w rzeczywistych oszczędnościach.

Zwroty, które stają się śmieciami

W USA – według danych EPA oraz raportów dotyczących rynku e-commerce – 30-40% zakupów online dokonanych podczas Black Friday jest zwracanych. Pomijak, ile niepotrzebnego śladu węglowego idzie za tymi dostawami. Problem w tym, że duża część tych zwrotów nie wraca do sprzedaży, ponieważ:

  • koszty ponownego przygotowania są zbyt wysokie,
  • produkty są uszkodzone lub otwarte,
  • logistyka jest bardziej kosztowna niż zniszczenie.

Efekt? Produkty, których nikt nigdy nie użyje, trafiają prosto do odpadów – mimo że zostały wyprodukowane, zapakowane, wysłane i opłacone.

Więcej odpadów w gospodarstwach domowych

Organizacje zajmujące się gospodarką odpadami wskazują, że ilość śmieci w gospodarstwach domowych rośnie w okresie zakupów świątecznych o około 25-30%. Dotyczy to:

  • opakowań,
  • szybkich prezentów,
  • rzeczy kupowanych „na wszelki wypadek”,
  • produktów impulsywnych, które nie znajdują zastosowania.

Te dane nie tylko podważają narrację o „oszczędzaniu”, ale sugerują, że dla wielu z nas Black Friday kończy się wydatkami, których korzyść znika szybciej niż opakowanie, w które zostały zapakowane.

Black Friday nie jest więc świętem konsumentów. Okazją dla nas, aby zaoszczędzić. To święto sprzedaży. Święto nadprodukcji. Święto impulsu, a nie potrzeby.

Jak kupować lepiej podczas Black Friday?

Nie chodzi o to, by demonizować zakupy czy nakładać na siebie poczucie winy. Oczywiście, zdarza się jakaś okazja, ale z moich doświadczeń wynika, że to raczej wyjątek niż reguła.

Oto kilka kierunków, które mogą odwrócić logikę Black Friday na rzecz czegoś bardziej sensownego:

✅ wspieranie małych, lokalnych firm, które tworzą rzeczy z poszanowaniem jakości i pracy
✅ wybieranie etycznych, odpowiedzialnych środowiskowo i społecznie marek
✅ kupować mniej, ale lepiej – także z drugiej ręki
✅ zastanawiać się, czy dana rzecz będzie naprawdę używana
✅ inwestować w doświadczenia, naprawę, wymianę, pożyczanie
✅ celebrować spokój, a nie presję okazji

Może więc warto zapytać w tym roku: czyje święto naprawdę świętujemy?

I czy nie lepiej stworzyć własne.

Mniej wolniej lepiej. 7 prostych przepisów na to jak mieć mniej, żyć wolniej i czuć się lepiej
Dołącz do newslettera! Otrzymasz eBooka o minimalizmie. Raz na jakiś czas wyślę Ci powiadomienie o nowych wpisach.
I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

Dodaj komentarz