Blogowanie / Zacznij pisać

Tydzień z życia blogerki. Trzy prawdziwe historie

2017-03-07

Tagi: , , , ,

jak wygląda praca blogeraJak wygląda Tydzień z życia blogerki? Niektórym może się wydawać, że życie blogerki jest usłane różami. Że wygląda jak zdjęcie ze stocka. Z kubkiem kawy i laptopem na kolanach coś tam sobie piszemy. Ale blogowanie to ciężka praca, wymagająca samodyscypliny, wytrwałości i dobrego planowania.

Jaki jest przepis na sukces? Każda z nas tworzy go sama. Są jednak sposoby, które sprawdzą się niemal u każdego blogera. Zapraszam zatem za kulisy pracy 3 blogerek: Izy (izzynatropie.pl), Magdy (lekkaprzesada.pl) i Patrycji (patrycjastory.pl). Dziewczyny zdradzają, jak organizują sobie pracę na blogu, łącząc ją z innymi obowiązkami.

Oto historie, którymi zdecydowały podzielić się ze mną*.

Tydzień z życia blogerki

Patrycja: Jak wygląda mój tydzień? Każdy jest inny. Nie tylko przez bloga, ale przez mój szalony charakter i kreatywne podejście do życia. Układ spotkań na cały tydzień wygląda… kolorowo! Prowadzę kalendarz on-line, a także dodatkowo wersję papierową (nie umiem się odzwyczaić). Moje spotkania dzielą się na 3 typy: biznesowe, blogowe i prywatne.

NIEDZIELA

Magda www.lekkaprzesada.pl

Magda | lekkaprzesada.pl

Magda: To tutaj wszystko się zaczyna. Poza odpoczynkiem i mentalnym przygotowaniem na kolejny tydzień, w niedzielę dzieje się rzecz najważniejsza w mojej blogerskiej egzystencji – planowanie. Wyciągam z torby sfatygowany kalendarz, reaktywuję wypisany marker i biorę się do roboty. Cel: plan działania na cały tydzień. Zadanie nie jest łatwe. Weź tu człowieku wymyśl schemat publikacji na cały tydzień, kiedy nie możesz zdecydować się, co chcesz zjeść jutro na obiad. Założenia: codziennie zdjęcie na Instagramie, codziennie status na Facebooku, codziennie piszesz. Nawet jeśli będzie to tylko kilka zdań. Tego staram się trzymać.

Iza: Niedziela to ostatni tak luźny dzień przed początkiem tygodnia. Z reguły w dni robocze mam więcej zajęć poza domem. W weekendy staram się zmontować wszystko, czego potrzebuję do bloga, by w tygodniu się tym przejmować. Rozpisuję sobie zadania na kolejne dni, przygotowuję posty na Twittera, Instagrama oraz wrzucam coś na Snapchata.

PONIEDZIAŁEK

Iza: To dzień przygotowań do publikacji bloga. Staram się wrzucić przynajmniej jeden post na Facebooka, by strona żyła. To samo tyczy się Instagrama, Twittera oraz Snapchata, gdzie udzielam się najwięcej. Piszę tekst lub rozpisuję plan wpisu. Jeżeli nie mam czasu, szukam zdjęć do wpisu, a jeżeli takowych nie mam, szukam w darmowych stockach.

Magda: Karuzela zaczyna się kręcić. Rano szybki przegląd Instagrama. Potem rzut oka na wydarzenia z kraju i ze świata. Potem przerwa na herbatkę, koniecznie z miodem i w dużym kubku. Przegląd wpisów na innych blogach. Komentowanie i lajkowanie. To poniedziałkowa porcja piękna i inspiracji. Aż chce się pisać! Pora na publikację nowego tekstu. Ulga i stres jednocześnie. Czy się spodoba? Czy wyłapałam wszystkie błędy?

WTOREK

Magda: Nowy tekst się pisze. Sprawdzanie statystyk. Ciągle to samo. Początki są ciężkie. Czy czyta mnie tylko Mama, kot i przyjaciółka? Tak, tak. Początki są ciężkie. Trzeba pracować dalej. Chociaż idzie opornie. We wtorki najczęściej dopada mnie zwątpienie.

Iza: Z początkiem nowego roku powoli wyłania się system publikacji dwóch notek w tygodniu – we worki i w piątki. Z reguły udaje mi się dotrzymać swoich deadline’ów. Informacje o nowym wpisie wrzucam od razu na Facebooka i na Snapchata. Instagram i Twitter „dowiaduje się” nieco później, by nie powielać treści. Przez resztę dnia odpowiadam na komentarze, staram się także reklamować wpis lub swoją działalność blogową na grupach tematycznych.

ŚRODA

Patrycja http://www.patrycjastory.pl/

Patrycja | patrycjastory.pl

Magda: Dzień publikacji. Ostatnie szlify tekstu i… poszedł! Wieczorem warsztaty dla blogerów. Idę sama i jestem pełna wątpliwości. A jak nie będę miała się do kogo odezwać przez cały wieczór? Błąd! Takie spotkania to porcja wiedzy, dobrego towarzystwa i pomysłów na teksty w jednym. Mieszanka wybuchowa! Potem długo chce się działać!

Iza: Zaraz po publikacji nowej notki myślę o kolejnej. Sprawdzam pomysły, szukam inspiracji w internecie. Spisuję wszystko, co przyjdzie mi do głowy, rozważam, do których muszę się przygotować, a które mogę napisać od ręki. W wolnych chwilach przeglądam inspirujące blogi. Dopisuję kolejne rzeczy warte nauczenia i wdrożenia do własnej działalności i komentuję te wpisy, które mnie zaciekawiły.

CZWARTEK

Magda: Czwartek spędzam poza domem, na uczelni. Nie ma wymówek, nawet w zabieganiu dam radę coś napisać. Wieczorem pojawia się wiadomość od czytelniczki. Chwali, lubi, czyta, dziękuje. Radość, szczęście, łezka kręci się w oku. Ktoś docenia i jest. To są właśnie najpiękniejsze momenty w życiu blogera.

Iza: Przygotowuję tytuł oraz ramowy plan nowego tekstu. Bez tego pisanie staje się drogą przez mękę. Po południu powstaje konspekt, który pomoże mi w weekend zaktualizować podstronę „o mnie”. Przez cały dzień towarzyszy mi Snapchat, którego głównym bohaterem jest mój kocur Max. Został głównym pomocnikiem w tworzeniu bloga, częściej przeszkadzając niż pomagając, ale wiele osób zaczęło go kojarzyć właśnie z moim blogowaniem.

PIĄTEK

Magda: Weekendu początek! Czy bloger zapomina wtedy o blogu? Nie! Piątkowa grafika sama się nie zrobi. Co to? Awaria serwera. Blog nie działa. Motyw się rozsypał! Pomocy! Czy istnieje numer alarmowy do Informatyka? Nerwy, nerwy, nerwy.

Iza: Gdy chcę opublikować wpis, najczęściej albo piszę go rano, albo dopracowuję przed publikacją. Gdy mam już gotowy tekst, przygotowuję zdjęcia, wrzucam całość do WordPressa i odpowiednio edytuję. Tuż przed samą publikacją ustawiam SEO wpisu, a gdy już opublikuję, wrzucam informację na Facebooku. Z reguły w dniu publikacji robię sobie do końca dnia przerwę od bloga, odpowiadając jedynie na komentarze. Czasami robię wyjątek i udostępniam wpis w grupach poświęconych blogowaniu. Tuż przed rozpoczęciem weekendu na Facebooku przesiaduje sporo ludzi, dzięki czemu można zyskać spory zasięg.

SOBOTA

Iza izzynatropie.pl

Iza | izzynatropie.pl

Iza: Nie zawsze weekendy wyglądają tak ubogo, ale terminy zdjęć klientów zmuszają mnie do odłożenia bloga na bok. Dlatego wyjątkowo w tym dniu zajęłam się jedynie sprawdzeniem poczty. Odpisaniem na zalegające maile, a także na odpisanie komentarzy pod postami. W międzyczasie opublikowałam post na fanpage’u, kilka godzin później zdjęcie na Instagramie.

Magda: Wczesna pobudka. Sobota – dzień zdjęciowy. Wykorzystuję naturalne światło. Pokój zamienia się w studio. Co za bałagan! Coś się zbiło, coś rozsypało. Czego bloger nie zrobi dla ładnych ujęć? Pora też na podsumowanie tygodnia. To się sprawdziło, a to zupełnie nie ma racji bytu. Wnioski, korekty. Analiza zaangażowania i statystyk. Potem zasłużony relaks.

Tydzień z życia blogerki. Podsumowanie

Magda: Blogowanie wymaga dużo pracy, a jeszcze więcej samozaparcia. Szczególnie na początku. Każdy lajk to takie małe ciepło na serduszku i uśmiech na ustach.

Iza: Po roku blogowania wypracowałam sobie zalążek systemu. Jest dopasowany do mojego systemu pracy oraz faktu, że swój czas muszę dzielić na masę innych zajęć. Można powiedzieć, że wiele zadań blogowych robię w międzyczasie. Dwa razy w tygodniu chcę wrzucać wpis dla entuzjastów fotografowania, a na dniach na dobre ruszę z newsletterem. Czasami ciężko jest to wszystko pogodzić z innymi obowiązkami, ale dobry system + kalendarz = sukces!

Patrycja: Oprócz prowadzenia bloga pracuję w pełnym wymiarze godzin. Zajmuję się sklepem internetowym, ale dookoła robię mnóstwo innych rzeczy np. organizuję wydarzenia w moim mieście. Po prostu nie lubię się nudzić. Dzięki temu spędzam czas aktywnie, poznaję mnóstwo ludzi, co nakręca mnie do działania. Staram się być osobą zorganizowaną i w każdym tygodniu znaleźć czas dla: rodziny, znajomych oraz bloga, czyli wpisy, komentarze, zdjęcia… Pracuję nad nim codziennie. Planuję wpisy, udzielam się w social media, uczestniczę w seminariach, szkoleniach, spotkaniach. Robię zdjęcia, szukam inspiracji i piszę. Kiedy mam wenę, piszę od razu kilka artykułów. Bloga prowadzę już 4 lata, ale moim celem nie jest zarabianie na nim. Ja to po prostu lubię.

Czy ten tydzień z życia blogerki brzmi dla Ciebie znajomo? Podziel się w komentarzach swoimi sposobami na przeżycie, organizację pracy i efektywne blogowanie!

*Bardzo dziękuję Magdzie, Izie i Patrycji za to, że odpowiedziały na moje ogłoszenie i zechciały współtworzyć ten tekst!

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
1 likes
  • U mnie też przeważnie niedziela „kręci się” wokół bloga.

    • To tak jak u mnie :)
      To chyba dobry dzień, by zaczynać, o wiele lepszy niż poniedziałek. Spokój, cisza… Kiedyś nie lubiłam niedziel, bo wydawały mi się nudne. A teraz już nie pamiętam co to znaczy nuda :)

      Pozdrawiam!

  • tak jak Patrycja, jak mam wenę piszę kilka wpisów na bloga od razu:)

    • To jest super metoda! Ja często podczas pisania na jeden temat wpadam na kilka tematów pobocznych. Czasem aż trudno wybrać, na który temat się zdecydować :)

    • no właśnie;) mam dzień pisania, inny to dzień robienia fotek a inny to dzień komentowania;p

  • Super, że dziewczyny podzieliły się swoimi historiami! U mnie wygląda to podobnie, chociaż jest w tym wszystkim jeszcze trochę chaosu. Staramy się, aby pojawiły się co najmniej 2 wpisy w tygodniu. Instagram codziennie. Wpisów w wersjach roboczych jest mnóstwo, jednak ciągle brakuje czasu na „dopieszczenie” tekstów i zdjęć, dlatego kolejka się wydłuża.. ;)

    • 2 wpisy tygodniowo to też mój ideał. Staram się nie dołować, kiedy nie uda mi się tego osiągnąć.
      Z mojego doświadczenia wynika, że dopieszczanie tekstów do perfekcji nie zawsze się opłaca. Ktoś mądry (nie pamiętam kto) powiedział, że zrobione jest lepsze niż perfekcyjne :)

  • Gabriela Grębska

    U mnie wszystko zależy od weny – gdy się pojawia, trzeba to wykorzystać! :D

    • Zdecydowanie! Wena to kapryśna osóbka :) Lubi sobie znikać i pojawiać się bez zapowiedzi :)

  • Dziękuję za możliwość wzięcia udziału i wypowiedzenia się w temacie :) Dzięki Tobie poznałam nowe ciekawe blogi. Polecam się na przyszłość :)

    • Ja dzięki temu wpisowi też poznałam fajne blogi – a o to przecież chodzi :)

  • Blogery ciężkie mają życie;p miło było wypowiedzieć się w tej kwestii;) pozdrawiam!

    • Ciężkie, ale jakże satysfakcjonujące :)

    • Pozdrawiam również! :)

  • Jak dla mnie cieżka praca i masa roboty. Często niedoceniana ;)

    • Bycie niedocenianą jest strasznie demotywujące w moim przypadku – fajnie mieć kogoś, kto cię docenia, pochwali, da chociażby lajka na FB – i skupiać się tylko na tych pozytywach. No ale nie jest to takie proste w praktyce…

  • Ja jednak trochę odbiegam od tego uporządkowanego, ściśle zaplanowanego stylu życia blogerki. Raz: zaczęłam niedawno, dwa: mam do dyspozycji wyłącznie wieczory, względnie wyrwane siłą weekendy. Za dnia nie ma mowy, żebym cokolwiek ruszyła. To się dopiero nazywa wolność blogerska ;) Wpisy póki co (w zatrważającej większości) są efektem moich nocnych burz mózgu. Przyznaję się bez bicia: łatwo nie jest, a jakie efekty tychże nocnych tyrad? Nie mnie oceniać ich wartość.

    O ile jednak wpisy jakoś powstają, to totalnym obciążeniem jest dla mnie ich promocja. Staję na głowie, żeby wysupłać choć chwilę na pracę w grupach wsparcia. Z jednej strony to wielka przyjemność, bo mm szansę poznać inne blogi, ale przy dwojgu krasnali, okupujących moje plecy w trakcie czytania i komentowania to nie lada wyczyn :)

    • Wydaje mi się, że niewielu blogerów może sobie pozwolić na blogowanie „na cały etat”. Większość tego „długiego ogona” musi to pogodzić albo z pracą, albo z opieką nad dziećmi, albo z innymi jeszcze obowiązkami. A jeszcze fajnie znaleźć czas na odpoczynek. U mnie też promocja nie huczy tak, jak bym chciała. No ale wszystko przede mną :)
      Pozdrawiam!

  • Pingback: {Gaja pisze} » Podsumowanie marca()