Książki

Sen to bunt. Późny kapitalizm i koniec snu, Jonathan Crary

2016-02-09

Tagi: , , ,

24/7 okładka

Fot. materiały wydawnictwa Karakter.

Uwielbiam spać. Niemal codziennie kładę się około godz. 22:00 (wstaję o 6:00 lub później, i wcale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia). Jestem wielką fanką spania. Nigdy jednak nie traktowałam snu jako czynności kulturowej czy wręcz politycznej. Do czasu, gdy przeczytałam książkę Jonathan’a Crary’ego 24/7. Późny kapitalizm i koniec snu, która ukazała się nakładem wydawnictwa Karakter. Teraz wiem, że sen to bunt.

Co mają z tym wspólnego ptaki?

Crary zaczyna swoją fascynującą opowieść od pasówki białobrewej. Pasówka jest ptakiem wyjątkowo odpornym na zmęczenie. Podczas corocznych migracji może przebywać w stanie czuwania nawet 7 dni. Gdy o pasówce usłyszał Departament Obrony Stanów Zjednoczonych, od razu zawołał dziarsko: challenge accepted! I dodał: skoro pasówka może, to my też możemy.

Podobno właśnie tak było. Zaczęto badania nad wyprodukowaniem odpornych na zmęczenie (i strach!) żołnierzy. Tymczasem w innej części świata powstał pomysł, by dzięki satelitom odbijającym światło słoneczne doświetlić miejsca, nad którymi akurat jest noc – np. Syberię, gdzie trwa ona wyjątkowo długo. Wszystko po to, aby polarna ciemność nie niweczyła planów lokalnego przemysłu.

Szczęśliwie wiele środowisk sprzeciwiło się temu, podając za argument między innymi fakt, że możliwość patrzenia w gwiazdy jest przywilejem i prawem człowieka. Ja osobiście z tego prawa uwielbiam korzystać i robię to kiedy tylko mogę.

Czy sen jest bezużyteczny?

Książka Crary’ego skrzy się od podobnych, ciekawych anegdot, faktów i nawiązań – nie tylko ze świata biznesu czy polityki, ale także kultury, filozofii czy sztuki, co czyni ją ciekawą niemal dla każdego. Zresztą temat snu bliski jest chyba wszystkim. Z książki dowiemy się, jak zaskakująco wiele osób w spaniu widzi stan bezużyteczny i zasadniczo pasywny, generujący niepoliczalne straty czasu produkcji, obiegu i konsumpcji dóbr.

Zawsze myślałam, że to dzięki postępowi będziemy mogli w końcu porządnie się wyspać, a pracę wykonają za nas roboty. Nic z tego. Po prywatności chcą zabrać nam nawet sen. A przecież nie od dzisiaj wiadomo, że brak snu szkodzi. TED-Ed opublikował ciekawy film, w którym niemal w pigułce podaje zagrożenia związane z deprywacją snu.

Są jednak szaleńcy, którzy w fakcie, że 8 godzin spędzamy „bezczynnie leżąc”, widzą szansę. I chętnie pozbawią nas tych 8 godzin dla własnego zysku (finansowego czy jakiegokolwiek innego). Mimo że ogromna ilość ludzi cierpi na bezsenność lub jest notorycznie niewyspana. Już od dawna urządzenia elektroniczne odbierają nam sen, emitując niebieskie światło. Przewlekłe zmęczenie, brak koncentracji, apatia – to nie jest coś, co można „odespać”.  Człowiek przyszłości, malowany w książce Crary’ego, to człowiek pozbawiony woli, bierny automat. Człowiek, który kontem bankowym oraz przyjaźniami zarządza za pomocą jednakowych maszynistycznych gestów i operacji. Crary stawia tezę, że bez elektryczności, a nawet bez lamp gazowych, moglibyśmy być wolni. Bardziej szczęśliwi. I wyspani.

Sen to bunt – naprawdę!

Sen to jedyna przestrzeń niezagospodarowana przez świat zewnętrzny. Nawet kiedy wychodzimy na ulice i robimy rewolucję, kwestią czasu jest kiedy zostanie to zawłaszczone i sprzedane przez media. Protestujący przeciw politykom staną się politykami. Kwestionujący status quo prędzej czy później zaczną tworzyć i narzucać innym swoje zasady. W ramach grup oporu tworzą się podgrupy sprzeciwiające się tym, wewnątrz których powstały.

Sen to jedyny moment, w którym możemy być sobą. Sen jest ostatnią barykadą rewolucji. Prawdziwa rewolucja nie pojawi się w wiadomościach, parafrazując słynny utwór Gil’a Scotta-Herona. On jednak pisał w latach 70., że rewolucja odbędzie się „na żywo”. W XXI wieku możemy powiedzieć, że rewolucja odbędzie się, jeśli będziemy w stanie obronić nasze prawo do snu. Chociaż, jak się nad tym głębiej zastanowić – spanie jest bardziej „na żywo” niż cokolwiek, co zobaczymy na ekranie.

Crary przedstawia zresztą również kilka bardzo ciekawych faktów na temat telewizji. Medium to ma potencjał uzależniający, choć w przeciwieństwie do narkotyków nie daje żadnej gratyfikacji. Oglądanie nie wprawia w dobry nastrój, nie dostarcza przyjemności ani nie wprowadza w błogi, choć krótkotrwały stan odrętwienia. Chwilę po włączeniu telewizora nie czuje się żadnego rauszu ani innego intensywnego doznania. Następuje raczej powolne osunięcie się w bierność, z której trudno się wyzwolić. (…) długie oglądanie telewizji wprowadza większość badanych w gorszy stan, niż gdyby jej nie oglądali. Muszę przyznać rację autorowi. Za każdym razem, gdy wciągnę się w jakiś nowy, modny serial, stopniowo tracę nie tylko dobry humor, ale i ochotę na czytanie czy pisanie. A przecież w normalnych warunkach robię to najchętniej. Poza, oczywiście, spaniem.

Fot: materiały wydawnictwa Karakter.

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
1 likes