Notatki i szkice

Samodyscyplina = sukces

2017-01-19

Tagi: , , , ,

nie tłumacz się, działaj!Przeczytałam niedawno książkę Briana Tracy’ego Nie tłumacz się, działaj. Odkryj moc samodyscypliny. Jest to pierwsza książka na temat motywacji i sukcesu, którą mogę wam z czystym sumieniem polecić. Chociaż nie ustrzegła się przed błędem wielu podobnych jej pozycji, mianowicie powtarzania w kółko tych samych stwierdzeń, warto ją przeczytać. Może zresztą jest to celowy zabieg – chodzi o to, aby zawarte w niej polecenia wbiły nam się w głowę jak mantra.

Wyspa „Kiedyś”

Tracy pisze o magicznej wyspie „kiedyś”, z której wielu z nas nie umie/nie chce się wydostać. Według autora pierwsza zasada sukcesu to – wydostań się z wyspy! Skończ z wykrętami. Jak się z niej wydostać? Tylko siłą własnej woli. Trzeba uwierzyć, że to, co się stanie, zależy ode mnie. To nie wina wyspy, że na niej utknęłam. Należy więc skończyć z obwinianiem świata i wymówkami. Wymówek szukają nieudacznicy, postępów dokonują zwycięzcy. Tak przynajmniej twierdzi Tracy.

Podkreśla on wagę samodyscypliny – ale nie używa słowa motywacja, które często staje się kolejną wymówką. Aby osiągnąć sukces nie można czekać, aż coś lub ktoś nas zmotywuje. Należy wyrobić w sobie nawyk robienia tego, co trzeba bez względu na to, czy nam się chce czy nie. To właśnie nazywa się samodyscypliną.

Wrogowie samodyscypliny

Tracy pisze też o wrogach samodyscypliny: linii najmniejszego oporu i współczynniku doraźnej korzyści.

Otaczająca nas ze wszystkich stron kultura instant sprawia, że oczekujemy natychmiastowych gratyfikacji i rozwiązań naszych problemów. Szukanie szybkich i łatwych sposobów na sukces jest drogą donikąd. Liczymy na natychmiastowe efekty i kiedy ich nie widzimy – rezygnujemy. Tracy każe nam opanować swoje pragnienia i emocje. Wyrzec się pokus i przyjemności, które mogą nas wywieść w pole. Brzmi dość surowo, ale właściwie jest to logiczne. Najpierw obiad, potem deser.

Aby rozwinąć w sobie jakąś cechę musimy zachowywać się tak, jakbyśmy już ją posiadali. (Arystoteles)

Tracy twierdzi, że ten nawyk można w sobie wyrobić. Nie jest to oczywiście proste. Ciężka praca to podstawa. Kluczowe jest także powtarzanie czynności. Ja np. z początkiem roku postanowiłam, że choćby nie wiem co, będę ścieliła rano łóżko. Pomysł zaczerpnęłam od Piotra Buckiego, który podczas swoich wykładów mówi o tym, że ścielenie łóżka codziennie rano jest fundamentem samodyscypliny, stosowanym np. przez amerykańskich Marines. Wydawać by się mogło, że robienie łóżka jest rzeczą błahą. A jednak wiele zmienia. Z samego rana ustawia człowieka do pionu, dyscyplinuje i wpływa na samopoczucie. A kiedy jesteśmy z siebie zadowoleni, łatwiej nam o konsekwentne realizowanie postawionych celów.

Marnowanie czasu prowadzi do frustracji, a ta z kolei do niskiej samooceny. To błędne koło, bo kiedy mamy niską samoocenę, łatwiej przychodzi nam prokrastynacja, odwlekanie ważnych zadań. Nie chce nam się pracować.

Jakie jeszcze wskazówki daje Tracy?

  • Naśladuj liderów i ludzi, których podziwiasz (oni też robią to samo)
  • Przejmij pełną odpowiedzialność za własne życie, emocje, nie obwiniaj za własne porażki innych ludzi, internetu a w szczególności przedmiotów martwych. Odpowiedzialność przekłada się na więcej kontroli
  • Nie narzekaj i nie tłumacz się
  • Nie przestawaj się uczyć i rozwijać. 3% dochodu zainwestuj w swój rozwój, naukę. Codziennie przez godzinę czytaj coś na temat swojej branży, słuchaj programów edukacyjnych w samochodzie, bierz udział w kursach online (Tutaj znajdziesz pokaźną listę kursów o robieniu internetów)
  • Nie musisz od razu wiedzieć JAK osiągnąć ten cel, ważne aby mieć cel
  • Cele warto sobie spisać, ponieważ pisanie to czynność psychoneuromotoryczna. Spisanie celów może więc przynieść pozytywne rezultaty i mieć wpływ na ich realizację

I punkt, który szczególnie mi się podoba:

  • Nie oglądaj telewizji

Tracy wyraźnie mówi, że telewizja często stoi na drodze do twojego sukcesu. Przeciętny Amerykanin ogląda TV 5 godzin dziennie. Pomyśl, jak mógłbyś wykorzystać czas poświęcony na siedzenie przed telewizorem.

To wszystko to skrót tylko pierwszej części książki. Dalej mamy część II, poświęconą samodyscyplinie w biznesie. Znajdują się tu wskazówki, które pomogą wszystkim pracującym na awans lub podwyżkę. Część III to z kolei Samodyscyplina i dobre życie, gdzie przeczytamy m.in. o szczęściu. Na końcu każdego rozdziału znajduje się lista ćwiczeń, które pomagają w przełożeniu książkowej teorii na sytuacje życiowe.

Cała książka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, chociaż zwykle nie przepadam za tego typu publikacjami. Jest to potężny zastrzyk wiedzy i kop zmuszający do działania. Tak jak pisze autor książki – nie należy robić wyłącznie tego, na co ma się ochotę. Czasem trzeba się zmusić do działania, zanim dobre zwyczaje wejdą nam w nawyk.

Co sądzicie o wskazówkach Tracy'ego? Czy którąś z nich wprowadzicie w życie? A może macie swoje sposoby na samodyscyplinę? Podzielcie się uwagami w komentarzach.
0 likes
  • Tracy – coś mi to mówi. Wydaje mi się, że czytałam jakąś jego książkę na studiach, ale ogólnie nie przepadam za tego typu literaturą, w żaden sposób mnie ona nie motywuje. Przemiany trzeba pragnąć od wewnątrz. Bez tego żaden „uczony” nie pomoże.

    • On napisał taką książkę o jedzeniu żaby, może stąd go kojarzysz? :)

    • Wydaje mi się, że książki Tracy’ego nie mają motywować :). One pokazują drogę, gdy już stwierdzisz, że potrzebujesz zmian, ale nie wiesz, jak ich dokonać. Przynajmniej ja w ten sposób odbieram jego twórczość :).

  • Ola Rudzka

    To wszystko jest takie prawdziwe…w dzisiejszym świecie większość ludzi uważa, że coś im się należy, że nie trzeba nic robić, a sukces narodzi się sam. Sama po sobie widzę, że możliwości i talenty to nie wszystko. Świetne stopnie na studiach nie dadzą nam wymarzonej pracy. Czasami musimy przez chwilę zmusić się do robienia czegoś, co nie do końca nam pasuje w danym momencie, żeby zdobyć umiejętności i doświadczenie. Gdy zaczniemy współpracować ze sobą, potem już prosta droga do sukcesu. Pozdrawiam;)

    • Ci co myślą, że im się należy zazwyczaj są bardzo irytujący, a niewiele wnoszą. Czasem wydaje mi się, że nic co ma jakąkolwiek wartość nie przychodzi od razu i łatwo…
      Pozdrawiam!

  • dokładnie trzeba cały czas pamiętac o sobie I inwestowac w siebie I w swoją wiedzę :) a punkt dotyczący nieogladać tv zgadzam się I stosuje od dawna :)

    • „Telewizor twój wróg!” – parafrazując klasyka :)

  • Na szczęście umiem sobie narzucić samodyscyplinę chociaż wiadomo, że często kusi żeby odpuścić ;)

    • U mnie to jest bardzo względne niestety. Pewnych postanowień umiem się trzymać, mam silną wolę. Np. nie mam problemu z paleniem, rzuciłam ponad 2 lata temu i ani razu nie miałam ochoty zapalić. A inne złe nawyki wracają jak bumerang.

  • Typowa Anna

    Bardzo mi się spodobało to porównanie do wyspy, swietnie napisany post :)

  • A ja tam telewizję lubię ;) Choć i tak najwięcej oglądam w kinie i online :)
    A inwestować w siebie trzeba ;)

    • No ja przyznam, że czasem obejrzę serial lub film online, w zasadzie nie różni się to od telewizji. Ale nie zrozumiem nigdy ludzi, którzy od razu po przyjściu z pracy do domu włączają telewizor, który pozostaje włączony aż do końca dnia. To jest trochę jak nałóg.

  • Pingback: {Gaja pisze.} » Podsumowanie stycznia()

  • Opis wygląda na bardzo zachęcający. Zastanawia mnie skąd ten 3% budżet. Z jednej strony przy średniej krajowej, to nie wydaje się dużym budżetem. Z drugiej strony w skali roku są to już kwoty za które można na jakiś kurs się zapisać. Jego podejście jest mi tak naturalnie bliskie :)
    Czy możesz polecić jakieś jeszcze książki jego autorstwa? Masz jakieś ulubione?

    • Te 3% – to już musimy zaufać autorowi :) Osobiście wydaje mi się, że w skali roku to jest sporo. Chyba ważniejsze od samej kwoty jest to, żeby uświadomić sobie, że warto inwestować w swoje umiejętności – wiele osób nie inwestuje wcale.
      Co do innych książek – nie czytałam innych publikacji Tracy’ego, ale podobno „Zjedz tę żabę” jest spoko.

      Pozdrawiam!