Blogowanie / Zacznij pisać

Porywające treści na bloga w 3 prostych krokach

2017-05-18

Tagi: , , , ,

Porywające treści na bloga13 maja miałam przyjemność poprowadzić prezentację podczas Spotkania kreatywnych blogerów – blogUP #10 w Toruniu. Mówiłam tam o tym, jak tworzyć porywające treści na bloga.

Na spotkanie zostałam zaproszona przez Kasię i Kubę, których poznałam 2 lata temu na WordCampie w Krakowie (albo podczas WordUpa w Gdyni, już nie pamiętam). Kuba prowadzi stronę wpzen.pl. Możecie tam m.in. poczytać o różnych aspektach prowadzenia bloga na WordPressie oraz o bardziej zaawansowanych kwestiach technicznych. Kasia z kolei bloguje na relatywnieobiektywna.pl. Prowadzi także sklep z ręcznie robionymi notesami, zaproszeniami itp – handmejd.pl. Razem od jakiegoś już czasu organizują w Toruniu spotkania dla blogerów. Majowe spotkanie było dziesiątym z kolei!

Przejdźmy do rzeczy, czyli jak tworzyć porywające treści na bloga

W prezentacji omawiałam trzy elementy porywającego tekstu: zwięzłość, klarowność i wzbudzanie emocji. Możecie się z nimi zapoznać na slajdach, które wrzuciłam na samym dole tego wpisu. Teraz chciałabym jednak podzielić się z wami moim „odkryciem”.

Przygotowując tę prezentację natknęłam się na ciekawe opracowania na temat samego procesu tworzenia wpisu. Są pewnie osoby, które mają ogromne szczęście. Kiedy dopadnie ich tak zwana wena, po prostu siadają do laptopa. A 30 minut później na blogu ląduje rewelacyjny wpis, który zbiera dziesiątki komentarzy i setki lajków. Dla większości z nas nie wygląda to jednak tak różowo. Trzeba się namęczyć i postarać, aby przekazać to, co się chciało powiedzieć. Są jednak oczywiście opracowane przez mądre głowy metody, jak ten proces pisania usprawnić. Jak zawsze przy wykonywaniu czynności, które przerastają nas swoim ciężarem, sprawdza się metoda rozbicia czynności na mniejsze części. A zatem. Jak powinien wyglądać idealny proces tworzenia wpisu na bloga?

Porywające treści na bloga w trzech krokach

  1. Przygotowanie tekstu, które zajmuje około 40% całej pracy nad wpisem
  2. Pisanie tekstu (20% czasu)
  3. Redagowanie tekstu (40% czasu)

Jak widać – rozdzielone są tutaj dwie kwestie: pisanie od redakcji tekstu. Większość z nas te dwie czynności łączy w jedną. Nawet o tym nie wiedząc. A rozdzielić je należy. Dlaczego? Podobno kiedy piszemy od razu na klawiaturze, nasz mózg ma tendencję do redagowania na bieżąco. Efekt? Zamiast skupić się na treści, na tym co chcemy faktycznie przekazać – od razu redagujemy. To znaczy sprawdzamy błędy, myślimy gdzie dodać linki itp. W efekcie całe pisanie zajmuje nam więcej czasu i jest nam trudniej zachować logikę i ciągłość tekstu.

Zanim jednak przejdziemy do pisania i redagowania, tekst należy przygotować. Dobrze jest odpowiedzieć sobie na kilka pytań. O czym piszę, dla kogo, po co i jak. Jaki chcę osiągnąć rezultat? Zapisz na kartce odpowiedź na pytanie: o czym jest twój tekst. Odpowiedź powinna być zawarta w jednym zdaniu. Jeśli przed tworzeniem tekstu zanotuję sobie gdzieś o czym ma być mój tekst – samo pisanie idzie mi o wiele łatwiej i szybciej.

Podobno pomaga także rozpisanie szkieletu tekstu, punkt po punkcie – co chcemy w nim zawrzeć. Kiedy mamy już przygotowany materiał, możemy pisać. Wiem, że większość z Was pisze od razu w komputerze. Mi także rzadko zdarza się pisać teksty odręcznie. Zauważyłam jednak, że ta metoda sprawdza się, kiedy napotykamy na blokadę. Chyba jest coś takiego w pisaniu długopisem/piórem po papierze, co odblokowuje pewne rejony w głowie. Oczywiście możesz użyć laptopa. Ważne, żeby pamiętać, że podczas pisania, czyli etapu nr 2, nie redagować. Ma na to sposób pewien znany autor.

Czego o pisaniu uczy nas król horrorów?

Stephen King wyróżniał pisanie przy zamkniętych i otwartych drzwiach. A zatem podczas kroku 2 (pisanie) wyobrażamy sobie, że nikt naszego tekstu nigdy nie przeczyta. Interesuje nas tylko to co chcemy powiedzieć. A nie to – czy komuś się nasz tekst spodoba, co o nim pomyśli i jak go skomentuje. Po prostu pisz – tę poradę przeczytać można w każdym poradniku, ale faktycznie to najlepsza metoda. W kroku 3, dopiero gdy mamy zapisaną pewną liczbę słów, przechodzimy do redakcji – czyli pisania przy otwartych drzwiach. Kiedy wiemy, że ktoś ten tekst przeczyta.

W trzecim etapie redagujemy tekst – wykreślamy wszystko to, co niepotrzebne. Słowa wypełniacze, takie jak „generalnie, właściwie, chyba”. Usuwamy przymiotniki, superlatywy, wykrzykniki. Poprawiamy błędy, dzielimy tekst na akapity, dodajemy nagłówki, pogrubienia, linki. I gotowe! Proste, prawda? Możemy dać tekst do przeczytania naszej mamie, babci, aby przekonać się, czy tekst jest zrozumiały. Możesz też użyć aplikacji Hemingway App – niestety jest dostępna tylko w języku angielskim. Przeczytanie tekstu na głos też da nam pojęcie o tym, czy tekst jest lekkostrawny czy przyprawi naszych czytelników o niestrawność.

Poniżej możecie zapoznać się z całą prezentacją, w której poruszam jeszcze kilka innych tematów poza procesem pisania.

Daj znać, co myślisz o takiej 3-stopniowej metodzie pisania? Znajdziesz czas, aby w ten sposób pracować nad swoimi tekstami? A może uważasz, że to strata czasu? Jak sam/sama tworzysz porywające treści na bloga? Podziel się swoimi uwagami w komentarzach.
7 likes
  • Ostatnio pojawiają się u mnie myśli o powrocie do blogowania. Po prostu pisz okazuje się być najtrudniejszym krokiem :D

    • Koniecznie wracaj do blogowania, obiecuję być stałą czytelniczką :)
      Jak już się człowiek wkręci to pisanie przychodzi o wiele łatwiej.
      Pozdrawiam!

  • Ewa

    Właściwie też próbuję pracować w ten sposób. Rzeczywiście to działa. W moim przypadku jednak redakcja tekstu jest niekończącym się procesem- ile razy tekst czytam- tyle razy poprawiam ;-)

    • Cieszę się, że ktoś sprawdził metodę w praktyce. Chyba też zacznę tak robić. A błędy i błędziki zawsze się znajdą, a to literówka, a to przecinek. Na szczęście w internecie można poprawiać bez końca. Gorzej jak coś w druku pójdzie :D

      • Ewa

        Ciekawa jestem ile masz wersji wpisu przed opublikowaniem- u mnie jest 20 -30- to dużo?

        • Ja raczej mieszczę się w 20. Im później otwieram panel WordPressa, tym mniej wersji.

  • Michał Kurek

    Super wpis jak dla mnie. To jest tak jakby ktoś wyciągnął mi z głowy to co mi tam chodzi i przelał to na ‚papier’. Piszę od niedawna i na początku wydawało mi się, że najwięcej pracy jest z pisaniem. Ale nie. Najwięcej jest z redagowaniem. Ostatnio właśnie wymyśliłem, że powinienem po prostu pisać i pisać i pisać, a na poprawki przyjdzie pora. I Twój wpis potwierdza, że to może być dobra droga. Dzięki ;)

    • Cieszę się, że wpis się spodobał :)
      Faktycznie – mi też redakcja zajmuje najwięcej czasu. Zdarza mi się pisać w pośpiechu i mieszam pisanie z redagowaniem. Efekty są słabe :)

      Pozdrawiam!

      • Mam dokładnie ten sam problem. Później ciężko stworzyć z tego jedną sensowną całość :/

  • Mój Ukochany przeważnie jest tym, który uczestniczy w procesie redagowania wpisu – to jemu na głos czytam napisaną treść :)

    • To jest nieoceniona pomoc – taki redaktor! :) Tak zwany Pierwszy Czytelnik to wielki skarb każdego pisarza :)

  • A co to za czary, o których opowiadasz?! Co to za Hyatt? Nie słyszałam o nim. Daj linka.
    Takie fazy tygodniowego pisania – to chyba tylko na urlopie (w moim przypadku) :)

  • Pingback: Jak napisać tytuł blogowy, któremu nikt się nie oprze – GajaPisze.pl()

  • Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. W moim przypadku przygotowanie i pisanie tekstu to jakieś 90% czasu i jest to coś łącznego. Mam pewne tematy, które mogę pisać z marszu – np. fotografia. Jednak najlepsze teksty powstają pod wpływem „fazy” tak to nazywam – stan, w którym coś mocno wali Cię w głowę puki nie przelejesz w tekst swoich myśli. Sama redakcja tekstu to już samo szlifowanie. ;)

    • Ależ proszę bardzo :)
      Ten podział procentowy to „tylko” wzór – każda pisząca osoba wypracowuje sobie swoją własną wariację na jego temat. Ja też nie siedzę z zegarkiem i kalkulatorem w ręku :) Zresztą nie jestem biegła w matematyce, a wyliczanie procentów zawsze przysparzało mi trudności :) Wiadomo – są tematy łatwiejsze i trudniejsze. Też zdarza mi się w 20 minut „wyrzucić” z siebie rewelacyjny tekst, ale takie momenty są wyjątkowe. Aczkolwiek teksty pisane na „fazie” są zazwyczaj najlepsze.

      Wydaje mi się, że najważniejsze to nie łączyć pisania z redakcją. Redagowanie tekstu blokuje – zwłaszcza początkujących pisarzy, którym zależy, by tekst był idealny.

  • Pingback: Speed blogging. Jak blogować nie marnując czasu – GajaPisze.pl()