Kultura i sztuka

Miłość platoniczna. Relacja z wystawy prac Jana Berdyszaka

2006-11-26

Tagi:

Relacja z wystawy prac Jana BerdyszakaTo, co pisze o swojej twórczości Jan Berdyszak jest dwuznaczne, poplątane: Istnieją obrazy i sytuacje przeznaczone. Słowo przeznaczone może tu oznaczać przeznaczenie przedmiotu do jakiegoś celu. A także prze-znaczenie, zmianę znaczenia tej rzeczy. Nadanie jej nowego sensu. Berdyszak sam tworzy wyrazy, ponieważ lepiej opowiadają o jego sztuce. I to może być kluczem do odczytania jego prac. Skomplikowanych a jednocześnie operujących prostotą.

Właśnie rozpoczęła się (w 5 galeriach jednocześnie) poznańska wystawa prac Jana Berdyszaka. Pierwszy wernisaż miał miejsce w Arsenale. Tutaj oglądać możemy prace pod wspólnym tytułem: Popowłocza. Od razu nasuwa się skojarzenie z wcześniejszą pracą artysty pt.: Powłoki.

Powłoki – Popowłocza

W tamtej pracy oglądaliśmy czerwone trykotowe ubrania, przypominające ludzką skórę. Ubrania były przytrzaśnięte drzwiami, wciśnięte między okna, rozwieszone pomiędzy ścianami. Praca Popowłocza jest inna, a jednak podobna. Tym razem ubrania są wykonane z folii i zawieszone w olbrzymiej liczbie u sufitu. Tworzą labirynt, w którym nie sposób się nie zgubić. Labirynt nieobecnych ciał.

Jeśli powłoki były skórą, to popowłocza są naskórkiem, cieniem cienia. Pozostałością po pozostałości. Uderza nas nieobecność. Berdyszak wkłada je między szyby, konserwuje je. Mimo że są one bardziej ulotne, to jednak dla widza bardziej realne, łatwiej można wejść z nimi w kontakt, interakcję. Można przechadzać się między nimi, bawić się w chowanego, zgadywać, do kogo należy sylwetka osoby niewyraźnie widocznej poprzez folię. Ta praca bardziej zawłaszcza przestrzeń.

Kolor u Berdyszaka

Zestawienie tych prac zwraca uwagę na to, jak artysta operuje kolorem i wykorzystuje jego symbolikę. Czerwony i przezroczysty to dwa bardzo nośne kolory, jeśli nie przeciwstawne. Czerwień ostrzega, alarmuje. A przezroczystość (jeśli jest kolorem) to coś, czego mamy nie zauważyć.

Instalacji towarzyszą obrazy pt.: Powłoki – projekt wyobrażeń. To praca malowana farbami akrylowymi, z której artysta powycinał fragmenty. Dwa określenia w tytule wskazują na niedokończoność tych prac. Jest to projekt, czyli coś, co zamierzamy dopiero zrobić, jest też wyobrażeniem, czymś, co istnieje tylko w umyśle. Sformułowanie Projekt wyobrażeń to niemal tautologia.

Percepcja jako temat sztuki

Kolejna część wystawy, mieszcząca się w Galerii Szyperska, nosi tytuł: Negatyw/Pozytyw. Tutaj prace skupione są wokół tematyki fotografii. Artysta skupia się wokół zagadnień związanych z percepcją. Mamy pracę Passe-par-tout światła. W małym pokoiku stoi rzutnik, z którego na ścianę pada prostokąt światła. Obraz zmienia się, rozmazuje, by znów na chwilę nabrać ostrości. Drażni wzrok. W sali obok, na sznurku, wiszą strony z notatnika artysty. Czytamy o dwu profesjonalizmach w fotografii. Pierwszy to bezwzględność respektowania szczegółu do granic. Drugi zaś (z pierwszym sprzeczny) to zacieranie elementów i przedmiotów, do oczekiwanej nierzeczywistości.

U Berdyszaka istnienie i nieistnienie są równie ważne, bo tak samo nadają się na temat dzieła sztuki. Widzimy to na przykładzie kolejnej pracy, The objecitve absence of the chair. W Reinstalacjach fotograficznych artysta fotografuje nieobecność, braki, miejsca po czymś.

Kolejna część wystawy, ta najbardziej imponująca, ma miejsce w Starym Browarze, w Galerii oraz na 4 poziomach Słodowni. Przy okazji oglądania prac podziwiać możemy przestronne i klimatyczne wnętrza Starego Browaru, idealnie nadające się do ekspozycji prac Berdyszaka. Możemy ogarnąć całe cykle jednym spojrzeniem. Berdyszak tworzył z rozmachem. W słynnej pracy Koła podwójne artysta zerwał z tradycyjną, prostokątną ramą obrazu. Ta część wystawy jest retrospektywą obejmującą lata 1960-2006.

Transparentność, przezroczystość, nieobecność

Praca Transparentne Grafiki Warstwowe z lat 1997–2005 to 6 prac wykonanych z nakładających się na siebie warstw przezroczystej folii. Ramy, same przezroczyste, nie zawierają w sobie nic. Pustka obejmująca pustkę. Na kolejnych pracach z tego cyklu widzimy cienie rzucane przez przedmioty, które zostały wycięte z tych obrazów. Trudno podzielić prace Berdyszaka na obrazy, rzeźby czy instalacje. Zamiast tego mamy do czynienia z ciągłym przenikaniem form, łączeniem ich. Tak jak np. w Rzeźbie narysowanej, gdzie rysunek miesza się z rzeźbą. O pracach z serii Passe-par-tout nie wiadomo do końca, czy to są rzeźby, obrazy. A może całość stanowi instalację.

Zresztą Passe-par-tout to jeden z częstszych motywów w twórczości Berdyszaka. Określenie to jednoznacznie kojarzy nam się ze sztuką, jako rodzaj ramy. W dosłownym tłumaczeniu oznacza ono: przejdzie przez wszystko. Może oznaczać klucz uniwersalny otwierający wiele drzwi, piłę, która tnie wszystko czy nawet człowieka o ogromnej determinacji. Ramy Berdyszaka są przepełnione, często rozłamane, rozpadają się na kawałki. Czasem są puste lub same ledwo istnieją, rozpływają się, znikają.

Tym jednym sformułowaniem autor podejmuje dyskusję na temat relacji wnętrze-zewnętrze, przenikanie, binarność, zależność. Porusza problemy związane z przezroczystością. Pyta o możliwości percepcji, wniknięcie w głąb znaczenia sztuki. Jego dzieła to głównie odbicia, cienie, lustra, szkło i światło. Miraże, przywidzenia.

Proces patrzenia

Instalacja Wejdź w światło z roku 2006, składa się z oślepiających, niebieskich świetlówek zwisających z sufitu. Mimo iż nasze oczy zaczynają łzawić, nie możemy oderwać od nich wzroku. Wchodzimy do pomieszczenia wypełnionego światłem, a świetlówki przesuwając się jedna za drugą przed naszymi oczami, zdają się migotać. Wyraźnie widzimy wszystkie pyłki i zanieczyszczenia na naszych oczach. Gdy wychodzimy z tego pomieszczenia wszystko jest czerwone. Niezwykły efekt tej pracy polega na tym, że niewiele myślimy o samym obiekcie, ale skupiamy się na samym procesie patrzenia.

Sztuka coraz częściej mówi sama o sobie. Jan Berdyszak porusza ważne kwestie nie tylko dla sztuk plastycznych. Nadal tkwimy w starych przyzwyczajeniach także jeśli chodzi o literaturę, teatr i film. Dzielimy świat na fikcję i rzeczywistość, przeszłość i przyszłość. Wchodząc w prace Jana Berdyszaka wchodzimy do jaskini platońskiej. Widzimy tylko odbicie, nie jesteśmy pewni jak wygląda źródło tych blasków, ale wierzymy, że one naprawdę są. Nie przychodzi nam do głowy, że być może te cienie to właśnie wszystko, co mamy.

Szkło i relacje władzy

Berdyszak chętnie posługuje się w swoich pracach szkłem. Cykl Przezroczysta sprawia wrażenie, jakby każdy element był kolejną wersją tej samej pracy. Im późniejsza praca, tym mniej przezroczystości. W pierwszej pracy cień, odbicie na szybie i obraz rzeczywisty mieszają się, nakładają na siebie. Ostatnią pracą jest Przezroczysta i Niedostępna, składająca się z 22 szyb jedna na drugiej, które zupełnie straciły swoją przezroczystość.

Ciekawe są też duże instalacje aluminiowe jak Wnętrze = Wnętrze oraz Kondensator środków elementarnych. Poruszają temat przenikania, zależności, zwłaszcza druga z tych prac zdaje się poruszać problem władzy i podległości. Jedna rama, otwarta ku górze, stoi, druga, całkowicie domknięta, leży pod nią na podłodze. Prace te są proste, operują tylko liniami równoległymi i prostopadłymi, ale przerażają, wywołują lęk. To są wrogie linie, które spotykają się, przecinają. Jest między nimi relacja władzy, o której nie można zapomnieć.

Obszar refleksji to labirynt zwieszonych z sufitu dużych tafli mlecznego szkła. Każda tafla z jednej strony jest matowa, z drugiej gładka, prawie jak lustro. Niepokój wywołany przebywaniem w ciemnym pokoju pełnym szkła. Co chwilę miga gdzieś odbicie naszej własnej sylwetki, obce i nieuchwytne. Nie możemy przewidzieć, w którym miejscy się pojawi. Szkło jest niebezpieczne. Jest ostre, można je łatwo stłuc i skaleczyć się. Szczególnie widać to w pracy Kłoda, najeżonej kawałkami szkła.

Mogłabym jeszcze długo tak pisać – prac jest wiele, a każda ma swoją opowieść, zanurzona jest we własnym micie. Trudno nie zakochać się w tych pracach, bo przecież najczęściej i najbardziej nieszczęśliwie zakochujemy się w tym, co nieuchwytne. W cieniach, wyobrażeniach, jak w jaskini platońskiej. Zakochujemy się w tym, czego nie ma. Tęskniąc za wiecznością, szukamy tego co kruche i ulotne.

Galeria Miejska Arsenał: Popowłocza, 24.11-28.12.2006
Galeria Stary Browar: Prace 1960-2006, 24.11-31.01.2007
Galeria Szyperska: Negatyw / Pozytyw 24.11-14.01.2006
Galeria ON 24.11-08.12.2006
Galeria Piekary: Książki do 8.12, Modele 12.12-23.12.2006, Ciemność 04.01-13.01. 2007.

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
1 likes