Notatki i szkice

#MyFirst7Jobs. Moje pierwsze kroki na rynku pracy

2017-10-18

Tagi: ,

Dzisiaj tekst z zupełnie innej beczki, ale za to bardzo a propos. Jestem w trakcie zmieniania pracy. W Strefie Startup Gdynia zorganizowałam kilkaset warsztatów i spotkań, nawiązałam mnóstwo znajomości. Po 3 latach i 10 miesiącach nadszedł jednak czas na zmiany. Zaczynam pracę w Szkole Programowania Coders Lab i już niebawem ruszamy z kursami w Gdańsku. Dlatego właśnie postanowiłam opublikować dzisiaj ten tekst. Oto moje pierwsze kroki na rynku pracy.

1. Ulotki i promocje

Moja kariera zawodowa nie zaczęła się spektakularnie. Roznosiłam ulotki i pracowałam jako hostessa w hipermarketach. Te dwa zajęcia są w jednym punkcie – bo w zasadzie to jeden typ pracy. Prosty, niewymagający, nisko płatny, ale idealny dla licealistki, która nie dostaje kieszonkowego od rodziców. Od czegoś trzeba zacząć, prawda?

2. Pierwsza fucha związana z pisaniem

W szkole średniej, a także na studiach, pomagałam licealistom w pisaniu prac maturalnych i zaliczeniowych. Co ciekawe – nigdy sama nie szukałam takich zleceń. Dzięki poczcie pantoflowej uczniowie trafiali do mnie i z wielką niechęcią im pomagałam. Wolałabym, żeby sami pisali swoje prace. No ale w ten sposób miałam swoje pierwsze pieniądze zarobione na pisaniu.

3. Work and travel

Jedno z najmilszych wspomnień związanych z pracą. Każdemu studentowi czy studentce polecam taki wyjazd. Przez niemal 4 miesiące mieszkałam i pracowałam w Stanach Zjednoczonych. Wspaniale jest posmakować takiego życia. Sentyment do USA pozostał mi do dziś. Praca, którą wykonywałam, nie była może ambitna, ale samo otoczenie mi to wynagradzało. Amerykanie są godni naśladowania pod dwoma przynajmniej względami. Są BARDZO uprzejmi oraz szanują przedstawicieli wszystkich zawodów. Nieważne, czy jesteś inżynierem czy kelnerem – zasługujesz na szacunek.

4. Sprzątanie

Podczas moich studiów w Poznaniu imałam się różnych zajęć, by dorobić. Między innymi raz w tygodniu sprzątałam dom pewnej bardzo sympatycznej rodziny. Mogę więc z pełną świadomością powiedzieć, że żadna praca nie hańbi.

5. Organizacje pozarządowe

W czasie studiów zaczęłam udzielać się w organizacjach pozarządowych. Wszystko przez to, że na socjologii kultury kazano nam przeczytać „Świat bez kobiet” Agnieszki Graff. Zainteresowałam się feminizmem, trafiłam na fakultet z Gender Studies, a potem do Stowarzyszenia Kobiet Konsola. Mogłam realizować swoje własne projekty, nauczyłam się pisać wnioski o dofinansowanie, wygrałam kilka konkursów. Pieniądze, które zarabiałam w tych projektach, były śmieszne. Głównie umowy o dzieło. Zlecenie to już było coś! Ale na pewno wynagradzała to możliwość współdziałania z fajnymi osobami i poczucie, że robimy coś pożytecznego. Jestem przekonana, że gdybym tak wcześnie nie związała się z organizacjami – nigdy nie dostałabym dobrej pracy po studiach.

6. Prowadzenie warsztatów

Pracując w organizacjach pozarządowych miałam okazję prowadzić wiele warsztatów. Brałam także udział w wielu szkoleniach dla trenerów. Pamiętam, że miałam mnóstwo wątpliwości – czy się nadaję, czy mam dość predyspozycji, talentu, wiedzy i umiejętności. Bardzo chciałam, żeby ktoś mi powiedział: „tak, nadajesz się, możesz to robić”. Jedna z trenerek powiedziała mi wtedy coś ważnego. Nie chodzi o to, czy się nadaję, ale o to, czy CHCĘ być trenerką. Chociaż nie wybrałam ostatecznie tej ścieżki rozwoju, kieruję się tym do dzisiaj. Najważniejsze to chcieć. Wiedzę i umiejętności można zdobyć w ten czy inny sposób, jeśli tylko jest się odpowiednio zdeterminowanym.

7. Pisanie recenzji

Po moim powrocie z Poznania do Gdyni zaczęłam pracować w internetowym portalu kulturalnym. Płacono mi tam m.in. za pisanie recenzji ze spektakli, wystaw i koncertów. Niektóre z tych tekstów możecie przeczytać TUTAJ. Wielu znajomych zazdrościło mi. „Chodzisz sobie na wystawy, do teatru, a potem musisz tylko o tym napisać. Wymarzona praca!” Rzeczywistość nie była oczywiście tak różowa. Jednak wolę chodzić do teatru czy na koncerty dla czystej przyjemności niż służbowo. Bo i na przyjemności trzeba znaleźć czas!

Tak zatem wyglądały moje początki. A Wy jakie macie doświadczenia? Jakie były Wasze pierwsze kroki na rynku pracy? Podzielcie się w komentarzach!

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
1 likes
  • Piękny zestaw :)
    Ja też kiedyś pokusiłem się o przygotowanie takiego zestawienia: http://blog.milczarek.eu/2016/08/myfirst7jobs-od-ukladania-fajek-do-oprowadzania-mormonskiego-zespolu-smyczkowego-po-lodzi/

    Co ciekawe jedna praca nam się pokrywa – też miałem kiedyś przyjemność pracować na W&T w USA. Niestety ta praca nie zmieściła się w pierwszych siedmiu – gdybym rozwijał listę to pojawiłaby się pod numerem 9 :P, chociaż nr 6 też jest w podobnym klimacie…

    Muszę podesłać Twój tekst moim studentom w ramach mojej ciągłej ewangelizacji na temat organizacji studenckich oraz społecznych i wartości płynących z nawiązywania kontaktów.

    • Bo my fajni ludzie to jesteśmy pracowici :)
      Byłoby mi niezmiernie miło, gdybyś podesłał ten tekst swoim studentom!
      Pozdrawiam z Warszawy!