Kultura i sztuka / Muzyka

Piękny hałas

2014-05-05

Tagi:

Moja majówka odbyła się bez grilla, kiełbas i kajaków, za to udało mi się wziąć udział w dwóch rewelacyjnych koncertach.

W piątek byłam na koncercie zespołu Małe Instrumenty, który odbył się w PPNT Gdynia, w ramach świetnej imprezy Patent na majówkę, organizowanej przez Muzeum Emigracji. Zespół ten miałam okazję słyszeć kilka lat temu podczas koncertu w Poznaniu. Muszę powiedzieć, że przez te lata powiększyło się instrumentarium zespołu, a ich muzyka brzmi zdecydowanie dojrzalej.

małe instrumentyPodczas koncertu Małych instrumentów ma się właściwie tylko jeden dylemat – czy usiąść blisko i przyjrzeć się każdemu instrumentowi z osobna, czy raczej dalej, by móc ogarnąć wzrokiem całość. Ja usiadłam z przodu i muszę powiedzieć, że poza słuchem napracował się mój wzrok – ciężko bowiem nadążyć za licznymi, dołączającymi się po kolei instrumentami i grającymi przedmiotami. Zespół eksperymentuje z zarówno z zabawkowymi (fioletowo-różowy fortepian lalki Barbie!) oraz własnoręcznie wykonanymi instrumentami. Muzykę można, jak się okazuje, robić za pomocą rakiety tenisowej, półki z lodówki, śmietnika, różnego rodzaju blaszek, drucików… a nawet zabawkowego Volkswagena typu ogórek. Takie instrumenty są oczywiście kapryśne i nie zawsze chcą wydawać z siebie dźwięki. A kiedy już dźwięk wydadzą, na pierwszy rzut ucha może on przypominać hałas. Muzyków z Małych Instrumentów to nie zraża, ich utwory to w dużej mierze improwizacje i eksperyment. Choć potrafią też zagrać Chopina.

sleepmakeswaves

Drugi koncert odbył się w niedzielę w klubie Desdemona i był setem trzech post-rockowych kapel. Pierwszy zagrał zespół Signal from Europa z Gdańska. Zespół koncertuje od niedawna, co było widać na scenie – muzycy bardzo się tremowali. Jednak mimo tego (i drobnych problemów technicznych na początku) dali bardzo dobry występ.

Po nich zagrała elbląska kapela Sounds Like The End Of The World. Ich wykonanie było zdecydowanie odważniejsze i bardziej energiczne. Wyróżnikiem ich muzyki są wyraziste partie klawiszowe, wplatanie elementów z innej niż post-rockowa estetyki oraz genialny perkusista. Zespół zagra u nas ponownie niebawem, bo już 21 maja, jako support God is an Astronaut, w gdyńskim Parlamencie.

Sounds Like The End… przygotowali grunt pod prawdziwe kopnięcie, mianowicie Sleepmakeswaves – „just a small band from Australia”, który odpowiada za spore uszkodzenie moich bębenków słuchowych. Jednak warto było zanurzyć się w produkowanym przez nich pięknym hałasie, w który wplecione zostały elementy metalu czy muzyki elektronicznej. Tak jak pierwszy zespół był stremowany, drugi świetnie czuł się na scenie i komunikował z publicznością, tak muzycy ze Sleepmakeswaves podczas poszczególnych utworów wydawali się być pogrążeni w transie, połączeni tylko ze sobą w jakiś tajemniczy, niewerbalny sposób. Perkusista, Tim Adderley, momentami sprawiał wrażenie nieobecnego duchem, co nie przeszkadzało mu mordować wprost swojej perkusji. Między kawałkami muzycy w profesjonalny sposób wybudzali się z transu i nie szczędzili wyrazów uznania gdyńskiej (i polskiej) publiczności.

Kto nie był, ten trąba!

Mam nadzieję, że mimo lichej frekwencji, menedżerowie Desdemony nie zrezygnują z organizowania postrockowych koncertów.

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
0 likes