Notatki i szkice

O prowadzeniu działalności, nowej pracy i nieustannej nauce

2017-11-29

Tagi: , ,

To będzie tak zwany wpis z życia wzięty. Między innymi o prowadzeniu działalności i o tym, czego się dzięki temu nauczyłam.

W ostatnim czasie zdecydowanie mniej czasu przeznaczam na blogowanie. Mniej jest mnie na Facebooku i Instagramie. Wszystko dlatego, że mam nową pracę. I nawet nie chodzi o to, że mam mniej czasu – wiecie, że nie lubię tego argumentu. W tym temacie nic się nie zmieniło, nadal są to 24 godziny na dobę. Ale Wy też pewnie tak czasami macie, że coś Was tak pochłania i nie jesteście w stanie myśleć o niczym innym. Ja właśnie tak mam teraz.

Trochę jest mi przykro, że zaniedbuję tego mojego bloga. Dokładnie rok temu (czyli zupełnie niedawno) podjęłam decyzję o zmianie jego tematyki. Zamiast o teatrze postanowiłam pisać o blogowaniu, tworzeniu treści i WordPressie. Od tamtego czasu mój blog zmienił się wizualnie i zdecydowanie nabrał tempa. Moje działania w końcu zaczęły przynosić efekty, które cały czas obserwuję w statystykach. Jednak odkąd mniej publikuję, zasięgi w mediach społecznościowych pikują i to mocno. No cóż. Chyba muszę się z tym chwilowo pogodzić. Po prostu obecnie cała moja uwaga skupiona jest na nowej pracy. No i na fakcie, że od ponad miesiąca mam swoją działalność gospodarczą.

Na swoim

Dotąd pracowałam zazwyczaj na umowach śmieciowych, kilka razy zdarzył się „prawdziwy” etat. Teraz w końcu mam swój regon, konto firmowe i księgową. Zupełnie inny świat! I muszę Wam powiedzieć, że jest to niesamowite doświadczenie – każdy powinien chociaż raz tego spróbować. Z jednej strony mnie to ogromnie bawi (być może to jakiś fetysz?). Ta cała papierologia, faktury, VAT, przelewy do ZUSu itp. Jest jednak jeszcze coś.

Prowadzenie własnej działalności w bardzo krótkim czasie sporo mnie nauczyło. I chyba pozytywnie wpłynęło na niektóre moje zachowania. Przede wszystkim, co mnie samą zszokowało – potrafię być oszczędna! Wizja tego, że trzeba zapłacić podatki i ZUS mocno mnie dyscyplinuje. No właśnie – dyscyplina to druga rzecz. Odkąd jestem „na swoim” okazuje się, że nie mam już problemu z porannym wstawaniem. Wiem, że mam dużo do zrobienia (o wiele więcej, niż kiedyś). Wiem, że mam większą odpowiedzialność. Nikt nie zrobi za mnie tego, co mam do zrobienia. A to bardzo mocno wpływa na motywację. Przynajmniej ja tak mam.

Najwięcej chyba nauczyłam się w momencie zakładania działalności. Nic tak nie utrwala wiedzy, jak konieczność powtórnych odwiedzin w urzędzie, bo zaniesiony dokument został np. wciągnięty przez ksero. Samo zakładanie działalności nie jest jakieś super skomplikowane, teoretycznie można to załatwić jedną wizytą. Najtrudniejszy i najbardziej pracochłonny jest proces decyzyjny tuż przed założeniem firmy. Trzeba zdecydować się na wybór kodów PKD, formy opodatkowania, prowadzenia dokumentacji, rozliczania itp. Trzeba na spokojnie zastanowić się i obliczyć sobie (idealnie w towarzystwie księgowej), co najbardziej będzie się opłacało w przypadku konkretnej działalności. Polecam popytać znajomych, którzy prowadzą firmy. Każdy z nich to skarbnica wiedzy. Jeśli chcecie, żebym napisała coś więcej o prowadzeniu działalności – napiszcie w komentarzach. Możecie też zadać konkretne pytania – na wszystkie postaram się odpowiedzieć.

Nauka never stops

Podsumowując – bardzo dużo nauczyłam się przez te ostatnie 2 miesiące o przedsiębiorczości. Ale nie tylko tego się uczę. Moja wiedza wzrasta w tempie wykładniczym. Czego dowodzi chociażby to, że znam takie słowa jak „wykładniczy”. Ponieważ kiedyś zajmowałam się różnymi tematami, w żaden nie mogłam się dostatecznie zagłębić. Teraz jestem zanurzona w świecie IT po szyję (i dobrze mi z tym), pochłaniam więc wiedzę w każdej możliwej minucie. JavaScript, Scrum, Blockchain, algorytmy, sztuczna inteligencja. Mam wrażenie, jakbym znowu była na studiach. Tylko zamiast siedzieć w ławce biegam po całym Trójmieście ze spotkania na spotkanie. Rozmawiam z ludźmi. Codziennie poznaję kogoś nowego i codziennie dowiaduję się czegoś nowego. Jest to bardzo przyjemne uczucie.

Według mnie żaden zabieg odmładzający nie może równać się z wpływem, jaki ma na nas ciągła nauka. Wieczna ciekawość pozwala walczyć z chandrą, poszerza nie tylko horyzonty ale i krąg znajomych. Nie mówiąc już o pozytywnym wpływie na szanse znalezienia lepszej pracy.

Jak wspomniałam – chodzę na mnóstwo spotkań – głównie dla ludzi związanych z branżą IT. Coraz lepiej ją rozumiem, mam o czym pogadać z uczestnikami tych spotkań (np. o blaskach i cieniach własnej działalności). Zawsze chciałam, aby moja praca umożliwiała mi przebywanie w otoczeniu bardzo inteligentnych ludzi i ciągłą naukę. No i właśnie tak teraz jest.

Jeśli chcecie spotkać mnie na jakimś spotkaniu – w najbliższą sobotę macie na to szansę podczas dziesiątego WordUp Trójmiasto w Gdyni. Będę też na Carotkach i 3campie. W Trójmieście dzieją się naprawdę fajne rzeczy. W Waszych miastach na pewno takie spotkania także są organizowane. Wystarczy poszukać w internecie, na Facebook’u, portalu crossweb.pl. Warto na nie chodzić, bo to idealna okazja, by dowiedzieć się czegoś niespodziewanie fascynującego!

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
3 likes