Blogowanie / Zacznij pisać

Błędy na blogu. Czego nie należy robić

2017-02-10

Tagi: , , , , ,

Z racji mojej blogowej pasji odwiedzam sporo blogów. Niektóre czytam od deski do deski i dodaję do zakładki „Ulubione” w przeglądarce. Inne zamykam zaraz po wejściu i staram się o nich zapomnieć. Nie wymienię oczywiście tych blogów z nazw. Jest jednak kilka stałych elementów, takie błędy na blogu, które zniechęcają mnie do lektury.

Nuda. Nic się nie dzieje

Ostatni wpis z lipca 2016. Smutno mi i wychodzę.

Skąd czerpać inspiracje na bloga? Stąd!

Witajcie w latach 90.

Nie mówię, że należy ślepo podążać za modą. Ale standardy zmieniają się co jakiś czas. Nie nosimy marynarek z poduchami, prawda? Coś co diametralnie odbiega od standardu może przyciągnąć uwagę… albo stać się pośmiewiskiem. Co należy do stylu stron internetowych sprzed ponad 2 dekad? Dla mnie będzie to cieniowanie wokół zdjęć i grafik. Gradient. Migające, pulsujące i ruszające się elementy. Comic sans. Zbyt wiele kolorów, np. różowy żarówiasty + zielony żarówiasty. Jak sprawić, żeby strona wydawała się w miarę aktualna? Kluczem jest moim zdaniem prostota. Minimalizm. Im mniej elementów na głównej – tym lepiej. Wysokiej jakości zdjęcia i grafiki. Oszczędność jeśli chodzi o kolory (mój blog był kiedyś cały pomarańczowo-pomarańczowy. Cóż, każdy się kiedyś uczy). Dobre, czytelne i dopasowane do stylu strony fonty. (Nie znam się na nich i ciągle z tym tematem walczę).

Pop, pop, pop

Wchodzę na stronę. Wyskakuje kilka powiadomień – newsletter, Facebook, a do tego jeszcze ciasteczka. Zbyt wiele jak dla mnie. Przechodzę na podstronę. Te same powiadomienia pokazują się po raz kolejny. Irytujące. Tak jakby blogerzy nie wchodzili na własne strony. A przecież wchodzą, prawda?

Ale o co chodzi?

Wchodzę na stronę, klikam, klikam i nadal nie wiem, na jaki temat jest ten blog. W menu chaos, tagów i kategorii brak, albo są dziwnie przypadkowe. Brak strony „O mnie”. Uczucie dezorientacji nie zachęca mnie do pozostania na blogu.

Nie dyskutuj ze mną!

Blog jest dla mnie zaproszeniem do rozmowy. Kiedy widzę pustkę pod wpisem – brak możliwości komentowania – jest mi źle. Nie mówię, że to ma być koniecznie (mój ulubiony) Disqus. Może być inna opcja. Chociaż Disqus jest lepszy, bo nie muszę się za każdym razem logować, wpisywać danych itp. No i mam wgląd w różne interesujące dyskusje na obserwowanych blogach. Tworzy się społeczność. I to jest fajne. Brak możliwości komentowania – już nie tak bardzo.

Boisz się złych komentarzy? Przeczytaj mój tekst: Jak radzić sobie z krytyką (nie tylko) na blogu.

Błędy na blogu – kwestie techniczne

Nie jestem specjalistką, więc nie chcę się zagłębiać w szczegóły. Sama mam jeszcze sporo do zrobienia w tym temacie. Ale dla mnie, jako czytelniczki, są dwie kwestie podstawowe.

Pierwsza. Czy strona jest czytelna na telefonach. O to powinno się zadbać jeszcze przed puszczeniem strony w świat. Można to testować na telefonach znajomych :) albo na przykład tu: rwdtest.pl.

Druga. Czy między kliknięciem w link do bloga a pełnym załadowaniem pełnej strony mam czas na zrobienie sobie kawy. Moja własna strona nie jest mistrzem prędkości. Wiem, że to trudny temat. Jak się ma sklep, slider i kilkanaście wtyczek to strona potrafi zwolnić. Są jednak blogi, gdzie np. wczytywanie samych zdjęć zajmuje sporo czasu. A zdjęcia w łatwy sposób można zmniejszyć przed wrzuceniem na stronę albo za pomocą wtyczki. Np. smush.it.

Błędy na blogu – Ortografia się kłania!

Błędy – ortograficzne, interpunkcyjne. Kropki na końcu tytułów. Liczne literówki. Niedbałość językowa, która sugeruje, że tekst powstał 3 minuty przed publikacją.

Gal Anonim albo halo, czy jest tam ktoś?

Nie wiem, czy to moja ciekawska natura, ale lubię wiedzieć jak ma na imię i jak wygląda autor bloga. Chciałabym wiedzieć, że taki człowiek istnieje naprawdę. Że nie jest robotem albo najemnym klepaczem w klawiaturę na zlecenie jakiegoś mrocznego imperium. Klikam na stronę o mnie – a tam ani zdjęcia, ani imienia, czasem pseudonim (czego się boisz!?). Moje zaufanie do autora spada.

Wszystko oczywiście zależy od tego, w jakim celu ktoś prowadzi bloga i dla kogo pisze. Jeśli blog nie ma celów marketingowych, sprzedażowych, nie ma na celu np. budowanie wizerunku – z pewnych elementów można zrezygnować. Ważne, by wiedzieć dlaczego się z nich rezygnuje.

A co Was zniechęca do niektórych blogów? Macie jakieś wyjątkowo nielubiane błędy na blogu? A może to na moim blogu jest coś, co Wam się nie podoba? Napiszcie w komentarzach. Chętnie się poprawię :)
Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
1 likes
  • Podpisuję się pod wszystkim, chociaż zawsze czytając taki tekst boję się, że sama popełniam jakiś błąd o którym nie wiem :D

    Mnie najbardziej denerwują popupy, których nie wiadomo jak wyłączyć. I denerwują mnie niedziałające rzeczy, np. jakiś widget od fb albo insta. Kiedyś pisałam prywatnie do blogera, ale miałam wrażenie, że to tylko bardziej kogoś złości niż cieszy. W końcu jak usłyszałam to magiczne „U mnie działa.” z kropką nienawiści to przestałam ;)

    • O tak! Wyskakujący popup, który w dodatku nie działa – najgorzej! „U mnie działa” – ten tekst to się nadaje do dowcipów i na naklejki na laptopa :) Skoro u niego działa to może prowadzi tego bloga tylko dla siebie. Taka ekskluzywna oferta :)

  • Aż dopisałam sobie imię w zakładce „o mnie” :D

  • Mnie też irytuje te kilka punktów, zwłaszcza błędy ortograficzne:)

    • Zwłaszcza, że wielu błędów można uniknąć używając Worda. Albo sprawdzić z Google :)

  • Mam wrażenie, że popełniłam sporą część z tych błędów i jest mi z tego powodu… Jakoś dziwnie. :) No nic, chyba pora trochę się w tym blogowaniu podszkolić – najwyższy czas! :) Poza tym post super! Co prawda dopiero zaczęłam „wczytywać” się w Twojego bloga, ale chyba zostanę na dłużej :) bardzo przyjemnie się czyta :) pozdrawiam serdecznie! :)

    • Hej! Ja też kiedyś popełniałam te błędy :) Odwiedziłam Twojego bloga i jest całkiem OK!
      A podszkolić się zawsze można :)
      Pozdrawiam!

      • Bardzo dziękuję za komplement! ;) To bardzo miłe! :) Aczkolwiek zawsze może być lepiej, nie można osiadać na laurach (chyba nie umiem przyjmować komplementów :D). Ale komplementy tylko dodają skrzydeł do dalszego.. samodoskonalenia :)

        • Wiadomo – zawsze można coś poprawić, zmienić…
          Swoją drogą to bardzo krzepiące, że człowiek zawsze ma to pragnienie, aby być coraz lepszym :)

  • Rysia Celebryt

    Ciekawy wpis z większością się zgadzam. Jednak wiem, że teraz muszę nadrobić z zakładką „o mnie” :-)

    • Dziękuję bardzo! Cieszę się, że mogło się przydać.

      Czy możesz podać linka do swojego bloga? Chętnie odwiedzę :)
      Pozdrawiam!

      • Rysia Celebryt

        Pewnie
        http://www.rysiacelebryt.blogspot.com
        Jakbyś chciała mi napisać co Ci się podoba, a co nie to byłoby mi bardzo miło :-)

        • Nie ma sprawy. Postaram się wieczorem coś skrobnąć :)

          • Rysia Celebryt

            Fajnie, bardzo się cieszę, zawsze chętnie czytam opinię innych, bo zawsze może mnie to rozwinąć :-)

  • Ostatnio rozważam właśnie wywalenie wyskakującego facebooka i chyba to zrobię, bo na innych stronach też mnie to dręczy. Szczególnie jak już jakąś stronę lubię. A ciasteczka jak ciasteczka, być muszą. Jakie byłoby życie bez słodkości ;)

    • Ciasteczka są niby obowiązkowe, ale jest wiele stron – także bardzo profesjonalnych, gdzie ciasteczka pojawiają się za każdym razem jak wchodzę na stronę a nawet jak wchodzę na podstrony podczas jednej sesji :) I to mnie strasznie wkurza.
      Co do FB. Może jestem naiwna, ale wierzę, że jak ktoś będzie chciał kliknąć w FB to kliknie – nawet jak mu on nie wyskoczy prosto przed nosem :)

      Pozdrawiam!

  • Sporo osób powiela ten błąd, stąd być może wrażenie, że to jest ok :)
    Mój wykładowca na polonistyce napisał mi kiedyś na pracy : „Czy pisze Pani „Lalka.”? No i do dzisiaj zostało :)
    Pozdrawiam!

    • I wszystko jasne;) Ja nigdy nie byłam orłem z j.polskiego, w liceum byłam w mat-infie, więc i do prac pisemnych podchodziłam jak do zadania z matematyki. A później studia kosmetologia i tam już raczej nikt nie przywiązywał uwagi do pisowni, najważniejsze było,by było na temat i nie zrobić błędów w nazwach mięśni, kości czy antybiotyków na trądzik.
      W wolnej chwili pozmieniam te swoje błędy.

      • No właśnie – wszystko wina nauczycieli, którzy nie przywiązują uwagi :)

  • Mój blog również był kiedyś pomarańczowy. Jak sobie przypomnę, aż mnie ciarki przechodzą :) Kiedy wchodzę na jakąś stronę i widzę powiadomienia, o których wspomniałaś- wychodzę. Drażnią mnie okienka – „polub mnie na fejsie”, które wyskakują z każdej strony lub na środku ekranu i ciężko się je wyłącza. Błędy, również są irytujące.
    Według mnie jeżeli bloger chce zachować anonimowość, powinien znaleźć jakiś pseudonim i podać do siebie kontakt. Tak, żeby czytelnik wiedział, że ma do czynienia z żywą istotą. U Ciebie zdecydowanie podoba mi się minimalizm i czytelność :)

    • Popieram w pełnej rozciągłości!

      A jak pomyślę o tym, jak kiedyś wyglądał mój blog – mam podobną reakcję jak Ty :)

      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam!

  • Pingback: {Gaja pisze} » Te blogi czytam. Czytajcie i wy!()

  • Kurcze albo już czytałam ten wpis albo wlazłaś mi do głowy, bo wszystko jest idealnie tak jak myślę. Na moim blogu jest sporo popupów ale jeśli się ich raz pozbędziesz to więcej nie będą Ci zaprzątać głowy :D

    • Jak to mówią: Wielkie umysły podążają tą samą drogą :)

      A tak serio – cieszę się, że u Ciebie popupy nie wyskakują przy każdym przeładowaniu strony, jak u niektórych. Masz jakiś sposób, aby to ustawić?

      • Musiałabyś zapytać mojego Magika od strony. Ale od początku było mówione, że jak ktoś nie chce to nie, ale zapytać warto :P Na komórce tez wszystko wyłączone ;)

        • Dobrze mieć takiego magika :)

  • Co do tych anonimów… 16 lat piszę pod ksywą i tak pozostanie (stali czytelnicy wiedzą, jak mam na imię, jednorazowi wiedzieć nie muszą, parę osób zna mnie w realu). I w sumie, jeśli mam być szczera, wolę takie podejście od nachalnej autopromocji. Zresztą ma to sens, bo wielu ludzi pisze blog tylko dla przyjemności pisania, niekoniecznie chcą być sławni dzięki niemu albo nawet sławni woleliby nie być ;) Ja na przykład mam pracę, która powoduje, że muszę bardzo się pilnować, jeśli idzie o to, co firmuję moim nazwiskiem – również prywatnie. Ale pamiętam też z dawnej blogosfery inny przykład – blogerki, która w realnym życiu była osobą publiczną i tylko garstka jej czytelników o tym wiedziała. Zatem czasami ta „galloanonimowość” jest uzasadniona. I nie przeszkadza w byciu porządnym i wiarygodnym blogerem.

    • Jasne! Wszystko jest kwestią indywidualną. I też nie lubię nachalnej autopromocji.

    • nieprzyzwoitka

      Witaj w klubie:) Podpisuję się pod każdym zdaniem. U siebie nie mam zakładki „o mnie”, być może to błąd, bo sama się łapię na tym, że przeglądanie nowych blogów zaczynam właśnie stąd, ale z drugiej strony, uważam, że w moim przypadku nie ma absolutnie żadnego znaczenia jak wyglądam, kim jestem „prywatnie” i co robię w „realu”. Być może kiedyś to zmienię, ale póki co taki stan rzeczy mi odpowiada :)

      • Zdecydowanie brakuje mi na twoim blogu zakładki „O mnie” – plus zdjęcia autorki :) Na takim wyjątkowym blogu naprawdę aż ciekawość zżera, kto za tym stoi :)
        Przyciski do mediów społecznościowych też dałabym gdzieś wyżej, w bardziej widocznym miejscu.

        • nieprzyzwoitka

          :) oj to miłe :) Co do projektu szaty graficznej to właśnie jestem na etapie zmian i masz rację – przyciski będą wyżej. I może w „o mnie” coś bąknę:)

  • Wyskakujące popupy to jest jakaś masakra – napewno polubie czyjegos bloga na FB po 15 sekundach obecnosci na jego blogu. Ale nic nie przebije polityki cookie ktora pojawia sie na kazdej stronie na blogach na blogspocie.

    • Dokładnie! Są inne sposoby, by skłonić do polubienia bloga – bardziej pracochłonne pewnie, ale i bardziej uczciwe :)

      • Zgadza się. U mnie działa to wręcz odwrotnie do zamierzonego celu autora i przynosi po prostu taki skutek, że wychodzę i nie wracam

  • Wiele w tym racji…nie zgadzam się tylko z tymi wyskakującymi oknami, one mogą się np. pojawiać tylko nowej osobie, nowemu odwiedzającemu…wtedy bloger może o nich nie wiedzieć

    • Nie każdą wtyczkę do popupów można ustawić tak, żeby pojawiała się tylko raz, albo blogerzy o takiej możliwości nie wiedzą.

  • Zatrzymałaś mnie u siebie, więc i tu skomentuję. W kwestii gradientów się mylisz, jest na nie znowu „mega hype”. Podobnie jest z rozwijającym się trendem „brutal” w projektowaniu web. Inspirowany jest on właśnie wyglądem pierwszych stron www, takich robionych w html sposobem DIY. Zobaczymy na ile się przyjmie ta tendencja. Moda i wszelkiego rodzaju design mają to do siebie, że kochają iść pod prąd, a potem znowu muszą zmienić kierunek. Skutkiem tego jest zjawisko powracających trendów.

    • No właśnie takie trendy lubią znikać tak szybko jak się pojawiają. Zanim ludzie się przyzwyczają, mogą narobić kłopotów właścicielom stron. Trend „brutal” brzmi nieźle :) przyznaję, że o nim nie słyszałam, ale jeśli to ma rozpowszechnić naukę HTMLa to jestem za.
      Natomiast w przypadku blogów wydaje mi się, że jednak klasyka to klasyka. Może taki trend brutal sprawdzi się bardziej np do stron na temat jakich projektów, stron festiwali, konferencji itp… Nie do serwisów, gdzie zagląda się codziennie. Zmienianie wyglądu bloga z każdym nowym trendem może być karkołomne :)