Kultura i sztuka

Mirror, mirror on the wall

2016-11-07

Tagi: , ,

Przyznaję się. Nie podoba mi się to, co widzę. Chciałabym jednak zrozumieć fenomen serialu, o którym wszyscy ostatnio mówią. Chodzi mi o Black Mirror. W internetach, w pracy, w radiu – wszędzie o nim głośno. Po obejrzeniu pierwszego odcinka myślałam, że to żart. Komuś coś się pomyliło. Z trudem przemęczyłam się przez kolejne odcinki. Przyznaję, zdarzyło mi się nacisnąć „fast forward”. Nie wiem, co ludzi tak fascynuje w tej produkcji. Może wy mi podpowiecie?

1 i 2 seria sprawia wrażenie niskobudżetowej, przeciętnej telewizyjnej produkcji. Trzeci sezon, już w ramach Netflix, zapowiada się nieco lepiej. Mimo wszystko widzę to tak: kiepski scenariusz, przewidywalne zwroty akcji, drewniane aktorstwo, jednowymiarowe postaci, z którymi nie sposób się zidentyfikować. Przez to trudno przejmować ich losem. Pisałam niedawno dlaczego wiarygodność w filmie jest ważna. A do tego śmieszne, przesadzone, niewiarygodne pomysły.

Black Mirror prawdę ci powie?

Głównym argumentem zwolenników serialu jest to zdanie: „Przecież tak właśnie jest!” OK. Serial faktycznie pokazuje, w bardzo cyniczny, mroczny sposób, że jesteśmy sterowani przez technologie. Że żyjemy w świecie rządzonym przez media. Nie rozumiem jednak jak to możliwe, że dla tak wielu osób ta prawda zdaje się być zaskoczeniem. O Boże, jesteśmy niewolnikami naszych telefonów i Facebooka. Szok.

Zresztą ten serial wcale nie pokazuje jak jest. A nawet gdyby tak było – to niedostateczny argument. Black Mirror jest taką samą manipulacją jak te, które sam pokazuje. Finał powinien opowiadać historię człowieka, który tworzy Black Mirror i sprzedaje wszystkim jako objawienie. A potem śmieje się z nich w swoim domku w lesie czy innej głuszy odcięty od internetu i bez telefonu.

Science bardziej FICTION?

Świat serialu jest niedopracowany. Twórcy snują przed nami wizję zaawansowanej technologicznie przyszłości, zapominając jednocześnie o tych technologiach, które rozwijają się dzisiaj. Mamy świat, w którym za pomocą urządzenia wielkości ziarenka ryżu wszczepionego pod skórę możemy nagrywać to co widzimy. A jednocześnie pozostałe sfery życia pozostają jakby nietknięte postępem. Samochody bezzałogowe nie istnieją. Wszyscy trzymają w rękach smartfony, ale nie ma ani śladu wearables.

Nie to jest jednak najważniejsze. Paradoksalnie wcale nie o technologie tutaj chodzi. Głównym przesłaniem serialu jest to, że ludzie są w gruncie rzeczy podli, głupi, małostkowi i niezdolni do uczyć wyższych. A to zrobiło już wielu twórców filmowych i telewizyjnych wcześniej, na przykład Lars von Trier. I zrobił to o wiele sprawniej technicznie.

Serial pretenduje do ambitnej produkcji przełamującej schematy. Ale jego przesłanie jest płytkie. Wszystko jest złe. Technologie są złe. Ludzie są źli. Tory i podwozie też było złe. Tylko co z tego wynika?

A może masz argumenty, które zmienią moją opinię o serialu?

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
1 likes
  • Matko! Jak dobrze, że nie jestem jedyna!
    Naprawdę dziękuję Ci za ten wpis, bo już zaczynałam podejrzewać, że coś ze mną nie tak, że go zupełnie nie łapię…

    • Też się cieszę, że nie jestem jedyna :) Jednak w grupie raźniej!