Kultura i sztuka

Leitmotiv wagi ciężkej

2016-02-17

Tagi: , , , , ,

okłądka książkiW moim życiu nastąpił odcinek tematyczny. Równość, różnorodność, prześladowanie inności – te tematy zdominowały moje życie w ciągu kilku ostatnich dni. Całkiem przypadkowo, choć niektórzy nie wierzą w przypadki.

Przede wszystkim muszę podzielić się z wami świetną książką, którą przypadkowo (!) wpadła mi w ręce w księgarni na Krakowskim Przedmieściu. To Krótka historia nierówności między ludźmi na przykładzie Europy autorstwa Krzysztofa Pomiana. To lektura obowiązkowa dla każdego – powinna być dołączana do podręczników historii. W szkole nie byłam entuzjastką tego przedmiotu. Gubiłam się w gąszczu dat, zjazdów, rozbiorów, bitew. Przerażały mnie te małe mapki ze strzałkami obrazującymi ruchy wojsk. Książka profesora Pomiana napisana jest pięknym, prostym, zrozumiałym językiem – wyłuskuje z historii sam ekstrakt. Rzeczy najważniejsze – przyczyny i skutki zdarzeń. Historia ponadto ukazana jest przez pryzmat konkretnego tematu, co pozwala lepiej zrozumieć co i dlaczego się wydarzyło. Jasny cel zawsze pomaga – i przy czytaniu, i przy pisaniu.

Książka, a właściwie 73-stronicowy esej, ma wydźwięk pesymistyczny. Każda zmiana władzy zamiast znosić nierówności, pogłębia je jeszcze bardziej. Często wprowadza nowe reguły podziału, a ciemiężcy i ciemiężeni zamieniają się po prostu miejscami. Żadna rewolucja nie przyniosła długotrwałej poprawy sytuacji zwykłych obywateli. Nawet w USA, kolebce demokracji, nieograniczony wpływ pieniądza na życie publiczne powoduje wyradzanie się demokracji w oligarchię. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Głównym celem rządzących staje się sama chęć zachowania władzy. Politycy coraz mniej się z tym kryją. Zastanawiam się, czy demokracja jest możliwa, a jeśli tak – to czy rzeczywiście jest ona najlepszym z ustrojów. Dzisiaj (oczywiście też przypadkiem) natknęłam się na artykuł z maja zeszłego roku Early men and women were equal, say scientists. Podobno kobiety i mężczyźni byli sobie bardziej równi, kiedy jeszcze mieszkali w jaskiniach. Jak widać postęp technologiczny niczego nie wgarantuje.

Nierówności między ludźmi są także tematem dwóch spektakli, które widziałam w zeszłym tygodniu: Produkt w Teatrze Gdynia Główna oraz Fahrenheit 451 w Teatrze Wybrzeże. Oba spektakle polecam, ale ostrzegam – nie są to lekkie sztuki, pozostawiają z wieloma niewygodnymi pytaniami. Jeśli chodzi o Fahrenheita – przeczytałam książkę i obejrzałam ponownie film. Nie rozumiem tego fenomenu. Temat jest ciekawy, ale ani to literatura wysokich lotów, ani dobry film. Z trio najlepszy jest gdański spektakl.

Ten sam temat pojawia się w dwu filmach, które zachwyciły mnie w ostatnim czasie. Pierwszy to Syn Szawła (reż. László Nemes), drugi to The Revenant (reż. Alejandro G. Iñárritu, nie podoba mi się polski tytuł, Zjawa). Oba filmy opowiadają o przetrwaniu w świecie, w którym jedna grupa ludzi chce wyniszczyć z powodu swojej rzekomej wyższości drugą grupę ludzi. Trudny temat został w obu filmach zaprezentowany w niezwykle atrakcyjnej wizualnie i intrygującej formie. Kamera jest bardzo subiektywna, znajduje się bardzo blisko głównych bohaterów. W Synu Szawła dalszy plan staje się nieostry. W The Revenant – para wydobywająca się z ust bohatera walczącego o życie przesłania obiektyw. Mamy niemal wrażenie dokumentu kręconego z ręki, czujemy się, jakbyśmy byli na miejscu zdarzeń. I to bez 3D! Dzięki tym technikom brutalny świat wokół bohatera nie przeraża tak bardzo, za to niesamowicie wciąga los jednostki. Koniecznie trzeba oba filmy obejrzeć.

Ciekawa jestem, czy to przypadek, że akurat teraz w tak wielu filmach, książkach i sztukach poruszany jest temat nierówności. Czy tylko ja to widzę, czy rzeczywiście mówi się o tym więcej niż kiedyś. I jeśli tak – to dlaczego?

 

Jak pisać teksty na bloga, które pokocha Twój czytelnik
Dołącz do newslettera! Otrzymasz bezpłatnego PDFa na temat tworzenia treści na bloga. Raz w tygodniu wyślę Ci także powiadomienie o nowym wpisie.
1 likes